Jesteśmy zbyt spolegliwi w sprawie ustawy refundacyjnej22 marca 2012

jestesmy-zbyt-spolegliwi

Dwa miesiące obowiązywania nowej ustawy refundacyjnej skłaniają do refleksji i podsumowań. W naszej marcowej sondzie farmaceuci wspominają pierwsze burzliwe dni po wprowadzeniu nowych regulacji i przewidują najbliższą przyszłość rodzimej farmacji i własnych placówek

mgr farm. Zofia Zalewska
farmaceutka z Koszalina

Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że interes farmaceutów ma mniejsze znaczenie dla Ministerstwa Zdrowia niż interes lekarzy. To oczywiście było wiadome od zawsze, ale nigdy nie uświadomiono nam tego tak dobitnie. Lekarze wywalczyli prawie wszystko, co chcieli, a nam nawet nie dano możliwości odwołania się od decyzji NFZ. Czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie dość, że to na nas skupia się cała złość pacjentów, bo nie chcemy przyjmować źle wypisanych przez lekarzy recept, to jeszcze nie mamy prawa się na to poskarżyć. Uważam, że jako środowisko jesteśmy zbyt spolegliwi. Lekarze pokazali, że z tym rządem można rozmawiać jedynie z pozycji siły. Trzeba zamknąć apteki, zostawić tylko jedną dyżurną i czekać na to, co zrobi pan minister. Inaczej nadal będziemy popychadłem i nasz los się nie zmieni. Zabrano nam wszystkie narzędzia marketingowe, nie mamy wpływu na ceny leków. Za poprzedniego ustroju mieliśmy więcej uprawnień. Jeśli nie zaczniemy działać, w bardzo szybkim tempie zbankrutujemy.
mgr farm. Marek Pawłowski
farmaceuta z Warszawy

Początek roku pokazał, jak duży bałagan panuje w Ministerstwie Zdrowia. Ogłaszanie zmian na kilka godzin przed ich wprowadzeniem musi skutkować chaosem. Już sama sytuacja z początku stycznia powinna pociągnąć za sobą dymisje osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Kolejki w aptekach, panika wśród pacjentów, brak informacji dla nas, farmaceutów, jak mamy postępować – to był koszmar! Na to, co się stało potem, brakuje już słów. Wycofywanie się z decyzji dotyczących lekarzy i brak uwzględnienia stanowiska farmaceutów to już kompletna kompromitacja resortu. Tu nikt nawet nie próbował ukryć, że nie daje się szantażować. Historia znowu się powtarza, lekarze wywalczą swoje, a my farmaceuci dostaniemy po uszach. Dlatego trzeba zacząć działać bardziej energicznie. Skoro lekarzom udało się stanowczością tyle osiągnąć, to my nie możemy się ugiąć. Jeśli znowu położymy uszy po sobie, sytuacja z początku roku będzie się powtarzała, bo ministerstwo uzna, że można z nami robić, co się chce, bo i tak będziemy siedzieć cicho. Wiele aptek znalazło się na skraju bankructwa, a nowe przepisy jeszcze bardziej w nas uderzają. Obawiam się, że na koniec tego roku będziemy świadkami lawiny upadłości aptek. Jesteśmy już przy ścianie. Cofnąć się nie ma już gdzie…
mgr farm. Paweł Guzowski
farmaceuta z Radomia

Znów widać jak na dłoni, że lekarze są w tym kraju traktowani jak święte krowy. Postawili się ministerstwu, ogłosili protest i już nie muszą płacić za swoje błędy na receptach. A my będziemy musieli się męczyć, odczytując ich gryzmoły. I gdy tylko się pomylimy, od razu NFZ sięgnie do naszej kieszeni. Na takie zachowanie brak już słów. Tego, codziało się na początku stycznia, nie da się opisać bez użycia słów powszechnie uznanych za obraźliwe. A teraz słyszę, że podobna sytuacja ma się powtórzyć w marcu! Nie wiem czy zdrowie psychiczne moich pacjentów i moje własne to wytrzyma. Lekarze potrafią wywalczyć od rządu to, co chcą, bo trzymają się razem i są stanowczy. Nas przyciska się do muru, straszy karami, odbiera narzędzia marketingowe, a jedyne, co potrafimy zrobić, to mruczeć z niezadowolenia pod nosem i to tak, żeby tylko nikt tego nie usłyszał. Co to za protest organizuje NIA? Zamykanie aptek na godzinę i to wtedy, kiedy nikt do niech nie zagląda i oplakatowywanie się? Przecież to śmieszne. Uważam, że czas podjąć bardziej radykalne środki.
mgr farm. Roman Woźnicki
farmaceuta z Krakowa

Nie przypominam sobie, by w ciągu ostatnich kilku lat wprowadzenie listy leków refundowanych obyło się bez jakichś protestów i skandali. Mimo to kolejni ministrowie zachowują się tak, jakby o tym nie pamiętali i sprawiają wrażenie, że listę leków refundowanych pisali na kolanie chwilę przed jej opublikowaniem. Takie zachowanie mnie zadziwia. Lista leków refundowanych to jedna z nielicznych decyzji ministerstwa, która ma tak bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość. To co się wydarzyło na początku stycznia w mojej aptece i poniekąd trwa do dziś, to jakaś czeska komedia! Nikt nic nie wiedział. W życie weszły nowe przepisy, ale niewielu chciało je respektować. Czysta anarchia! Kolejne dni pokazały, że nowy minister nie panuje nad sytuacją. Zgadza się na porozumienia tylko po to, by zaraz się z nich wycofać. Nie mnie oceniać czy lekarze powinni sprawdzać uprawnienia pacjenta do refundacji, czy też nie. Jednak za pewne decyzje każdy powinien ponieść konsekwencje. Jeśli lekarz popełni błąd, to powinien za niego odpowiedzieć. Obecnie za błędy lekarzy przy wypisywaniu recept ponoszą winę farmaceuci, ewentualnie pacjenci. To raczej jest sprzeczne z ogólnie przyjętym w naszej cywilizacji pojęciem sprawiedliwości.
mgr farm. Marta Jerzakowska
farmaceutka z Lublina

To, co działo się w mojej aptece na początku stycznia, to był istny horror. Pacjenci płakali, krzyczeli, o mało nie doszło do rękoczynów. Wszystko za sprawą protestu lekarzy. Jednak do nich nikt nie miał pretensji, a wszystkie negatywne emocje skupiły się na nas, farmaceutach. A my nie byliśmy przecież niczemu winni. Byłam już gotowa zamknąć aptekę i odczekać, aż cała sprawa się wyjaśni. Obawiałam się, że deklaracje ministerstwa w sprawie refundacji leków wydanych na recepty z protestacyjną pieczątką lekarzy mogą okazać się bez pokrycia i za wydane leki będę musiała płacić z własnej kieszenie. Jednak mając na względzie dobro moich pacjentów nie mogłam od tak się od nich odwrócić. Biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku, nie wiem czy nie będę musiała za parę miesięcy zamknąć mojej apteki na stałe i to z przyczyn ekonomicznych. Lekarze pokrzyczą i jak zwykle dostaną swoje. My zostaniemy z niczym. Już teraz nasza działalność została obwarowana tyloma zakazami i nakazami, że przestaje to być w ogóle opłacalne.

Prześlij dalej