Guma na salonach25 marca 2012

guma-na-salonach

Sezon na kalosze nie kończy się nigdy. Od kilku lat nie są już złem koniecznym, ale kolejnym elementem stylizacji stroju. Są świetnym sposobem nie tylko na jesienną pluchę czy wiosenne roztopy. Za sprawą filcowych wkładek lub grubych skarpet sprawdzają się również zimą, kiedy nie chcemy zniszczyć sobie skórzanych kozaków.

Mało kto zdaje sobie sprawę, jak chwalebną historię posiadają kalosze. Niegdyś były to buty książąt, arystokracji i bogatego mieszczaństwa. Pierwszymi butami ochronnymi w Europie były galoches – buty na drewnianej podeszwie, noszone do końca XIV wieku. Znany nam kształt kalosze przyjęły dopiero w XIX wieku.

Wieczne żywe wellingtony

Popularyzatorem tego obuwia był pierwszy książę Wellington, Artur Wellesley, który nakazał swojemu szewcowi Hoby’emu zmodyfikować swoje buty. Książęcy szewc stworzył obuwie o bardziej opływowym kształcie, z miękkiej cielęcej skóry i na niskim obcasie. Były one idealne na pole walki, nie przynosiły również wstydu na salonach. Szybko znalazły naśladowców i stały się niesamowicie popularne w latach 40. XIX wieku. Artur Wellesley nie spodziewał się, że rozpocznie nową modę, a nazwa „wellington”, której używa się we wszystkich krajach anglosaskich, przylgnie do nich na zawsze. Rewolucja nadeszła, gdy Amerykanie wpadli na pomysł, by wykonywać wellingtony z gumy. Wkrótce założono w Edynburgu spółkę o nazwie North British Rubber Company. Zapotrzebowanie na gumowe wellingtony było początkowo niewielkie. Wszystko zmienił jednak wybuch I Wojny Światowej. Do firmy NBRC zgłosił się rząd angielski i zamówił ponad milion par tych butów. Kalosze sprawdziły się podczas walk prowadzonych w kiepskich warunkach, dlatego kiedy wybuchła kolejna wojna, do spółki wpłynęło zamówienie warte miliony funtów. Po tak ogromnym sukcesie firma NBRC zaczęła rozwijać swoją działalność. W latach 50. wypuściła na rynek dwa modele wellingtonów: Green Hunter i Royal Hunter Wellingtons. Ostatecznie, po wielu latach, firma przybrała nazwę Hunter Boot Limited, a kaloszeprzez nią produkowane należą do najpopularniejszych na świecie i nie powstydziłaby się ich żadna hollywoodzka gwiazda.

Co kraj, to kolor

W niektórych krajach, gdzie panuje deszczowy klimat, kalosze urosły do rangi symbolu narodowego, czego przykładem jest np. Wielka Brytania oraz Kanada. Ciekawostką jest również, że w Wielkiej Brytanii buty te są zazwyczaj w kolorze zielonym, a w Kanadzie – czarnym, z kolorową podeszwą. W Stanach Zjednoczonych najczęściej spotykane są żółte. W Rosji stały się hitem od wprowadzenia ich na rynek w 1920 roku. Za czasów rządów Stalina produkowano kalosz w 17 fabrykach w różnych regionach kraju. Razem z filcowymi walenkami były tradycyjnym obuwiem na wiosnę i jesień. Gdy władzę objął Nikita Chruszczow, gumiaki stały się symbolem walki z kapitalizmem, ponieważ były tańsze niż buty skórzane. W nowozelandzkim mieście Taipei w każdy wtorek po Wielkanocy obchodzone jest doroczne święto gumiaków, połączone z konkursem rzutu kaloszem na odległość. Materiałem do wyrobu kaloszy jest głównie lateks, który ma właściwości dopasowywania się do stopy, przez co są one wygodne i przy dobraniu odpowiedniego rozmiaru nie powodują ucisków – nawet przy wysokiej temperaturze. Nikogo nie dziwi dzisiaj widok dziewczyny w kaloszach przy trzydziestostopniowym upale…

Gwiazdy w gumowcach

Dzisiaj przeznaczeniem kaloszy nie jest wyłącznie zabezpieczenie stóp przed przemoczeniem. Są noszone bez względu na pogodę, a producenci obuwia wychodzą naprzeciw najnowszym trendom i prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszych modeli, dzięki czemu wybór jest ogromny. Różnorodność fasonów, bogactwo wzornictwa i dostępność cenowa sprawiają, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Możemy zatem zobaczyć je na stopach zarówno nastolatek, jak i dojrzałych kobiet. Nie gardzą nimi również gwiazdy – obuwie święci triumfy na salonach. Do polskich fanek kaloszy należy m.in. Małgorzata Socha, Anna Dereszowska, Patrycja Kazadi czy Agnieszka Szulim. Za granicą do fanek kaloszy należą m.in. Kate Moss, Angelina Jolie, a nawet Carla Bruni, zaś wśród polskich miłośniczek znajdziemy Małgorzatę Sochę, Agnieszkę Szulim, Annę Dereszowską czy Patrycję Kazadi. Wielkie marki modowe nie pozostają w tyle z ofertą gumiaczków. Projektanci przywrócili je do łask – kalosze pojawiają się nawet na wybiegach, m.in. w kolekcjach Burberry, Ralpha Laurena czy Vivienne Westwood. To z kolei sprawiło, że znani celebryci chętnie pokazują się w nich na premierach filmowych, wernisażach czy innych wydarzeniach medialnych, a nawet na czerwonym dywanie! Co za tym idzie? Buty te można zobaczyć na stopach m.in. Kate Moss, Angeliny Jolie, Sienny Miller czy nawet Carli Bruni.

Prześlij dalej