Wystawianie recept. Czas sięgnąć po rezerwy19 lutego 2012

czas-siegnac-po-rezerwy

Z mgr Dorotą Kilańską, Prezes Polskiego Związku Pielęgniarskiego, na temat pomysłu przyznania pielęgniarkom uprawnień do wypisywania recept, rozmawia Marcin Zieliński

Skąd wziął się pomysł, by pielęgniarki miały uprawnienie do wypisywania recept?

Takie rozwiązanie prawne nie jest niczym nowym. Na świecie tzw. specjalizacja APN już od wielu lat funkcjonuje m.in. w USA, Anglii, Kanadzie, Australii, Republice Południowej Afryki, Irlandii i Nowej Zelandii.

Pomysł zrodził się w Ameryce w latach 60. ubiegłego wieku. U jego podstaw leżała chęć ułatwienia pacjentom przewlekle chorym dostępu do leków na receptę. Pielęgniarki uzyskały możliwość przeprowadzania podstawowych badań pacjenta i przepisywania wybranych leków. Dzięki takiemu rozwiązaniu chorzy nie musieli co kilka tygodni udawać się do lekarza, by ten przepisał im nową porcję leków. Wpłynęło to znacząco na poprawę wydajności tamtejszej opiek zdrowotnej. Zauważyły to inne kraje i zaczęły ten pomysł kopiować. Czas, by i Polska przejęła tę koncepcję. Oczywiście nie chodzi nam o doprowadzenie do takiej sytuacji, aby pielęgniarki zastępowały lekarzy, a raczej o takie zmiany, które usprawnią działania naszej służby zdrowia. Przede wszystkim chciałybyśmy, aby polskie prawo zezwalało pielęgniarkom na diagnozowanie medyczne w wybranych obszarach, ponadto dawało możliwość uzyskania kompetencji do przepisywania określonych leków oraz stosowania leczenia w wybranych obszarach praktyki i kierowania pacjentów do specjalistów, a także szpitala.

 

Jak miałoby to wyglądać w praktyce?

Oczywiście nie domagamy się dodatkowych uprawnień dla wszystkich pielęgniarek w Polsce. Zamiany dotyczyłyby tylko tych, które ukończyły studia wyższe drugiego stopnia, wybierając odpowiednią specjalizację APN. Właśnie takie rozwiązanie jest stosowane w innych krajach. Uważam, że cały proces należałoby przeprowadzić raczej ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. To znaczy, że poszczególne uprawnienia i możliwości byłyby przekazywane pielęgniarkom etapowo, a po każdym etapie odbywałyby się kontrole, które wykażą, jak jest on realizowany.

Cały proces rozłożony byłby w latach. Na początek powinno się stworzyć możliwość zdobycia specjalizacji do wystawiania recept na leki osobom przewlekle chorym, np. na cukrzycę. Stanowią oni obecnie ogromną rzeszę pacjentów, którzy regularnie muszą zapisywać się na wizyty lekarskie tylko po to, aby otrzymać od lekarza receptę na kolejną dawkę insuliny. W większości przypadków taki pacjent nie jest nawet badany, a sama wizyta jest zwykłą, uciążliwą dla obu stron formalnością. To z tego między innymi powodu do diabetologów tworzą się gigantyczne kolejki. Lekarze zamiast diagnozować i leczyć, zajmują się pracą de facto urzędniczą. Pielęgniarki, które uzyskałyby odpowiednie uprawnienia mogłyby znacząco usprawnić cały proces. Jeśli wszystko działałoby sprawnie, można by było pomyśleć o przekazaniu pielęgniarkom możliwości kierowania pacjentów na badania do specjalistów, np. chorzy na cukrzycę mają często problemy ze wzrokiem. I tak – krok po kroku, aż do pełnego wdrożenia specjalizacji APN w naszym kraju.

 

Czy polskie pielęgniarki są na takie zmiany przygotowane?

Obecnie mamy w Polsce kilkadziesiąt tysięcy pielęgniarek z wyższym wykształceniem. Duża część z nich ukończyła drugi stopień studiów z konkretną specjalizacją. To ogromny potencjał, głównie młodych, inteligentnych osób, które można wykorzystać do usprawnienia i poprawienia działania naszej służby zdrowia. Niedostrzeganie tego ogromnego zaplecza, jakie mamy, jest zwykłym marnotrawstwem zasobów ludzkich.

Naszym zdaniem czas najwyższy sięgnąć po te rezerwy, bo tego, jak działa nasza służba zdrowia i jakie ma problemy, nie trzeba przecież nikomu przedstawiać. Lekarze i pielęgniarki od zawsze ze sobą współpracowali, a wprowadzenie specjalizacji APN byłoby tylko rozszerzeniem takiej współpracy. Dlatego jestem przekonana, że obecnie środowisko pielęgniarskie dojrzało do tego, żeby rozpocząć rozmowy na temat możliwości zwiększenia naszych uprawnień. Nie oczekujemy, że stanie się to natychmiast, ale rozmowy trzeba rozpocząć jak najszybciej, bo przecież cały proces wdrażania będzie trwał latami, a potrzeby są naglące.

 

Co na proponowane zmiany mówi środowisko medyczne? Czy reaguje równie entuzjastycznie jak Pani?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że całe środowisko do proponowanych przez nas zmian podchodzi w ten sam sposób, co my. Zarówno część pielęgniarek, jak i lekarzy nie jest im przychylna. Jednak jest też duża grupa osób, które widzą potrzebę zmian i nie czują w niej zagrożenia. Wielu lekarzy, z którymi rozmawiałam, bardzo nam kibicuje, zdając sobie sprawę z korzyści, jakie proponowane zmiany mogłyby przynieść. Przede wszystkim odciążyłoby to gabinety z przypadków, które nie wymagają diagnozy lekarskiej. Ponadto nie musieliby wypisywać dziesiątków recept, co niekiedy zajmuje im 70 proc. dyżuru. Natomiast pielęgniarki są zadowolone, że może otworzyć się przed nimi nowa ścieżka kariery zawodowej, a prestiż zawodu, jaki wybrały, może się jeszcze zwiększyć.

 

A czy widzi Pani jakieś zagrożenia, które mogą pojawić się po wprowadzeniu proponowanych zmian?

Zagrożenia oczywiście istnieją i my je dostrzegamy. Podstawowym jest niewątpliwie możliwość popełnienia błędu przez pielęgniarkę w diagnozie czy przy wypisywaniu leku. Jednak ten sam problem dotyczy lekarzy, oni też przecież mogą się pomylić. To wszystko jest kwestią indywidualną. Może też zaistnieć problem z NFZ i refundacją recept wypisywanych przez pielęgniarki. Widzimy też zagrożenia w aktualizacji listy leków, które pielęgniarka mogłaby wypisywać, np. czy suplementy danego środka trafiałyby na nią automatycznie po wejściu na rynek, czy wymagałyby specjalnego rozporządzenia.

Problemów i zagrożeń jest niemało, ale mamy jeszcze dużo czasu, żeby znaleźć dla nich rozwiązanie. Ważne jest, abyśmy przede wszystkim rozpoczęli konkretną dyskusję na temat specjalizacji APN. Póki co, jest ona czysto akademicka, a w tej fazie ciężko jeszcze o konkrety. Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie dopiero przygotowuje się do napisania projektu takich zmian i przedstawienia go rządowi. Kiedy to już się stanie, będę mogła na temat APN powiedzieć nieco więcej.

Prześlij dalej