Recepty wystawiane przez pielęgniarki – za czy przeciw?19 lutego 2012

ostroznie-z-ta-zmiana

W lutowej sondzie zastanawiamy się, czy pomysł przyznania pielęgniarkom uprawnień do wypisywania recept pacjentom przewlekle chorym byłby dobrym rozwiązaniem?

mgr farm. Marian Ostrowski, farmaceuta z Warszawy

Komuś się chyba pomieszało w głowie, jeśli promuje podobne pomysły. W służbie zdrowia od lat były wyznaczone określone podziały i nie powinno się tego zmieniać, bo zrobi się bałagan. Lekarze leczą i wypisują recepty, farmaceuci sporządzają i wydają leki, a pielęgniarki pielęgnują pacjentów. Argument, że to ułatwi życie pacjentom, jest nietrafiony. Pacjent i tak musi iść do placówki medycznej. Czy wypisze mu receptę pielęgniarka, czy lekarz, to żadna dla niego różnica. Jeśli naprawdę chcemy ułatwić życie pacjentom przewlekle chorym, to dajmy te uprawnienia farmaceutom. Wtedy pacjent szedłby tylko do apteki i otrzymałby tu kompleksową obsługę. Włączanie w cały ten system jeszcze pielęgniarek wydaje mi się bardzo nietrafionym pomysłem. Tu raczej grają jakieś osobiste ambicje i próba dowartościowania na siłę swojego zawodu. Jeśli ktoś chce przepisywać leki, niech zostanie lekarzem. A jeśli wybrał studia pielęgniarskie, to niech dobrze wykonuje te zadania, do których został wyuczony i przygotowany.

 

mgr farm. Marta Rosołowska, farmaceutka z Radomia

Biorąc pod uwagę to, co na początku bieżącego roku działo się z receptami i jakie mieliśmy z tego tytułu problemy, jestem zdecydowanie przeciwna, aby wprowadzać możliwość przepisywania leków przez pielęgniarki. Nasz system jest i tak niewydolny i generuje ogromne komplikacje. Dodatkowe obciążanie go może spowodować jego całkowite załamanie. Już teraz mamy ogromne straty wynikające z błędnie wypisywanych recept przez lekarzy. Gdy dojdą do tego błędy pielęgniarek, których na początku na pewno się nie uniknie, pójdziemy z torbami. Najpierw uporajmy się z obecną sytuacją i stwórzmy takie relacje z NFZ-em, w których nie będziemy postrzegani jak złodzieje chcący wyłudzić od państwa pieniądze. Jak wprowadzimy takie zmiany, to można będzie się zastanowić nad przyznaniem pielęgniarkom nowych uprawnień, ale nie wcześniej. Zdaję sobie sprawę, że taka zmiana ułatwiłaby życie osobom przewlekle chorym, ale obawiam się, a nawet jestem pewna, że za to ułatwienie przyszłoby nam, farmaceutom, zapłacić. Niestety, nas już na to nie stać, bo balansujemy na granicy bankructwa. Jeśli państwo weźmie na siebie wszystkie koszty takiej reformy, można będzie zacząć nad tym pomysłem dyskusję.

 

mgr farm. Katarzyna Kownacka, farmaceutka z Gdańska

Nie znam dokładnie tego pomysłu, jednak główne założenie mi się podoba. Zawsze byłam zwolenniczką ułatwiania życia pacjentom, a nie jego utrudniania. Zresztą, i tak już wszystkim wiadomo, że pielęgniarki od dawna wypisują recepty osobom przewlekle chorym, a lekarze jedynie je podpisują. Często nawet in blanco. Przyznanie pielęgniarkom możliwości wypisywania recept to poniekąd usankcjonowanie pewnej praktyki. Wprowadzając takie uprawnienia trzeba jednak zachować bardzo dużą ostrożność, żeby nie popełnić jakiegoś błędu i nie spowodować ogromnego zamieszania. Szczerze mówiąc, to obawiam się, że się bez niego nie obejdzie. Dlatego uważam, że tego rodzaju zmiany – jeśli miałyby zostać wprowadzone – przygotowania do nich powinny trwać nie miesiące, ale lata. Wcześniej trzeba przygotować na to nie tylko pielęgniarki, ale również farmaceutów, a być może przede wszystkim pracowników NFZ. Żeby znowu nie okazało się, że refundacja recept wystawionych przez pielęgniarki nie będzie dokonywana, bo zabrakło jakiegoś rozporządzenia czy przepisu.

 

lek. med. Tomasz Kowalski, lekarz rodzinny z Warszawy

Przyznanie pielęgniarkom uprawnień do wypisywania recept spowoduje gigantyczne utrudnienia. To tak naprawdę powrót do przeszłości i reanimowanie zawodu felczera. Nie wyobrażam sobie w jaki sensowny sposób można tak rozdzielić kompetencje, aby lekarze i pielęgniarki nie wchodzili sobie w drogę. Kolejny problem, to jak rozgraniczyć, który pacjent powinien być pod opieką lekarza, a który pod opieką pielęgniarki? Pacjenci przewlekle chorzy mają bardzo często dodatkowe schorzenia. Jak z ich wykrywaniem będą sobie radzić pielęgniarki, kiedy nawet nam lekarzom jest niezwykle trudno, choć mamy za sobą wiele lat nauki za sobą? Uważam, że to bardzo niemądry pomysł. Nad tego typu zmianami można się zastanawiać w stanach wyjątkowych – na wypadek wojny czy klęsk żywiołowych, kiedy brakuje lekarzy, a chorych stale przybywa. Ale nie w normalnej sytuacji, w kraju w środku Europy, z dobrze rozwiniętą opieką lekarską. Moim zdaniem ten pomysł nie poprawi sytuacji osób chorych, a tylko wprowadzi niepotrzebne zamieszanie.

 

Wiesława Zielińska, pacjentka chora na cukrzycę

Gdybym miała wybierać między wizytą bez kolejki u pielęgniarki, a staniem w kolejce do lekarza, bez wątpienia wybrałabym tę drugą opcję. Zdrowie jest najważniejsze i mimo że wiem, że nasze pielęgniarki są coraz lepiej wykształcone i przygotowane do swojego zawodu, to jednak zawsze będę bardziej ufała lekarzowi. Niech on nawet mnie nie bada, ale sama wizyta, krótka rozmowa, szybki rzut okiem i już czuję się bezpieczniej. Może to złudne, ale uważam, że komfort psychiczny u chorego też jest bardzo ważny. Gdybym poszła do pielęgniarki, to zawsze bym czuła, że ona może coś przeoczyła, może nie sprawdziła wszystkiego, albo dawka, którą mi przepisała nie jest taka jak trzeba. Lekarz to lekarz i to on jest od leczenia i wypisywania recept. Wprowadzanie jakichś zmian, rzekomo dla naszego dobra, uważam za pomyłkę i brak szacunku do pacjentów. Ja rozumiem, że przewlekle chorzy są obciążeniem dla budżetu państwa, ale szukanie oszczędności i przekazywanie nas pod opiekę pielęgniarek uznam za działanie przeciw nam.

Prześlij dalej