Sporne szczepionki. Lekarze kontra farmaceuci19 stycznia 2012

sporne-szczepionki

Gabinety zabiegowe odsyłają z kwitkiem osoby chcące zaszczepić się preparatem kupionym w aptece. Tłumacząc się troską o zdrowie pacjenta, wymuszają kupno własnych szczepionek. A te nabyte u farmaceutów, uznane za niebezpieczne, lądują w śmietniku, wraz z wydanymi na nie pieniędzmi

„Zakupiona w aptece szczepionka może cię zabić!” – tak w skrócie można streścić przekaz, jaki do pacjentów w całym kraju kierują lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego. W ten sposób chcą zniechęcić pacjentów do kupowania szczepionek od farmaceutów. Swoje stanowisko argumentują tym, że szczepionka kupiona w aptece może być niewłaściwie przechowywana do momentu podania, co – ich zdaniem – miałoby wiązać się z bardzo poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla pacjenta. Tymczasem farmaceuci nie zgadzają się z tą opinią i przytaczają dane, świadczące o tym, że sposób przechowywania szczepionek nie wpływa tak drastycznie na ich trwałość, jak twierdzą lekarze.

Lekarze: nie możemy ufać pacjentom!

Małgorzata Rembecka z Warszawy należy do grona setek, a być może tysięcy pacjentów, którzy kupili szczepionkę przeciw grypie w aptece i musieli ją wyrzucić do śmieci.
– Do kliniki poszłam dzień po tym, jak kupiłam szczepionkę w aptece. Tam usłyszałam od pielęgniarki, że nie może wykonać mi zastrzyku moją szczepionką, bo nie zna jej pochodzenia – wspomina. Pielęgniarka poinformowała ją, że jeśli chcę się zaszczepić, może kupić szczepionkę w klinice. Zdenerwowana odmową Pani Małgorzata zażądała rozmowy z lekarzem. Ten zrobił jej wykład, że szczepionki są niezwykle wrażliwe na warunki zewnętrzne i on nie może zaufać jej na słowo, że przez całą noc trzymałam ją w lodówce. Na nic zdały się tłumaczenia Pani Małgorzaty, że nie jest samobójczynią i nie kazałaby przecież zaaplikować sobie preparatu, który przechowywałaby inaczej niż zalecił jej farmaceuta.
– Tego dnia obdzwoniłam jeszcze kilka klinik z pytaniem, czy będę mogła się u nich zaszczepić. Wszędzie usłyszałam to samo zdanie: „Tak, ale szczepionkę musi pani kupić u nas na miejscu”. Ostatecznie w tym roku w ogóle zrezygnowałam ze szczepienia – przyznaje pani Małgorzata.

Farmaceuci: to zmowa lekarzy!

Lekarze odmowę podawania szczepionek zakupionych przez pacjentów w aptekach motywują wyłącznie troską o ich zdrowie. Dlatego 18 maja 2011 r. zarząd Federacji Porozumienie Zielonogórskie zalecił zrzeszonym w Federacji lekarzom wykonywanie szczepień wyłącznie przy wykorzystaniu szczepionek dostarczanych przez stacje sanitarno-epidemiologiczne, finansowanych przez ministerstwo zdrowia.

– Użycie źle przechowywanej szczepionki grozi poważnymi powikłaniami, może nawet doprowadzić do zgonu – argumentuje decyzję Federacji Wojciech Pacholicki, lekarz rodzinny i wiceprezes Federacji Porozumienie zielonogórskie. Ponadto Federacja przedsięwzięła kroki mające na celu zmianę prawa tak, aby szczepionek nie można było kupić już w aptekach. Problem w tym, że lekarze w swoim zaleceniu nie powołują się na żadne badania, które mogłyby potwierdzić czy rzeczywiście szczepionki tracą stabilność, gdy przez kilkanaście godzin znajdują się w temperaturze pokojowej. Takie postawienie sprawy przez lekarzy spotkało się z bardzo ostrą reakcją ze strony farmaceutów, którzy przypisują ich działaniom jedynie chęć zmonopolizowania rynku szczepionek przez gabinety lekarskie. A gra idzie o gigantyczne pieniądze.

Według raportu Państwowego Zakładu Higieny w 2009 r. tylko przeciwko grypie zaszczepiło się w Polsce 1.577.332 osób. Na sprzedaży jednej szczepionki lekarz może zarobić około 5 zł. Dlatego farmaceuci coraz głośniej protestują przeciwko – jak to sami określają – zmowie lekarzy.

Szczepionki – szczytowy produkt farmacji

– Większość swojego życia spędziłem za granicą i nigdzie żaden lekarz nie ośmieliłby się publicznie głosić takich bredni jakie powtarza Porozumienie Zielonogórskie – przyznaje mgr farm. Marcin Bujewski, farmaceuta z Wrocławia. – Jeśli by to zrobił, naraziłby się na ostracyzm całego środowiska medycznego. Bo to, co twierdzą lekarze, jest po prostu kłamstwem i żerowaniem na niewiedzy pacjentów – dodaje. Marcin Bujewski, wraz z lek. med. Tomaszem Czerniakiem z Oddziału zakaźnego kliniki Pediatrii i chorób Infekcyjnych w akademickim Szpitalu klinicznym i lek. med. Anną Sieją z Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, na podstawie dokumentów Światowej Organizacji Zdrowia, opracowali tabelę stabilnościt temperaturowej produktów Zimnego Łańcucha Dystrybucyjnego najpopularniejszych w naszym kraju szczepionek. Wynika z niej, że niektóre szczepionki w temperaturze pokojowej mogą być przechowywane nie – jak twierdzą lekarze – minuty czy godziny, ale miesiące, a nawet lata.

Trwałość szczepionek bierze się z dwóch powodów. Po pierwsze jest ona pod względem swojego wytworzenia szczytowym produktem farmacji. Jest niezwykle czysta. Nie zawiera w sobie żadnych choćby śladowych ilości grzybów czy bakterii, które przez swój rozwój mogłyby ją zniszczyć. Po drugie chemicznie jest ona dość prostą substancją, która samoczynnie nie podlega rozpadowi. To, co mówię, nie jest jakąś wiedzą tajemną, jest ona ogólnie znana. Nie rozumiem tylko dlaczego nie przez lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego – ironizuje Bujewski.

Farmaceuta podaje również w wątpliwość twierdzenie, że podanie przeterminowanej szczepionki może spowodować śmierć. Jak sam twierdzi, mimo usilnych poszukiwań nie znalazł na świecie ani jednego udokumentowanego przypadku śmierci spowodowanego podaniem przeterminowanej szczepionki. Znalazł za to liczne przykłady, że jest to dla zdrowia zupełnie obojętne. – W Iraku przez niedopatrzenie podano kilkudziesięciu żołnierzom przeterminowane szczepionki na tężec. Żaden z żołnierzy nie dostał nawet wysypki – przekonuje Bujewski. – mam nadzieje, że lekarze z Porozumienia szybko wycofają się ze swoich zaleceń, bo tylko się nimi ośmieszają.

Prześlij dalej