Nocne dyżury – za czy przeciw? Sonda19 grudnia 2011

nocne-dyzury-za-czy-przeciw

Relikt przeszłości? Ograniczanie wolności gospodarczej? A może wymóg wolnorynkowej rzeczywistości? Spór farmaceutów o nocne dyżury aptek ociera się o kwestię, która wciąż pozostaje otwarta: czy prowadząc aptekę powinniśmy kierować się przede wszystkim przesłankami ekonomicznymi, czy misją, która wpisana jest w tę profesję?

mgr farm. Rafał Kowalski, farmaceuta z Warszawy

Zupełnie nie rozumiem farmaceutów, którzy narzekają na konieczność prowadzenia nocnych dyżurów. Sam mam aptekę czynną 24 godziny i nie uważam, że to zły interes. Moja apteka, choć mieści się w bocznej uliczce na Ochocie, ma pacjentów niemal o każdej porze. Oczywiście są godziny przestoju, ale zdarzają się one również w dzień. Tak naprawdę najwięcej pacjentów jest rano, gdy ludzie idą do pracy i potem od godz. 17 wzwyż, kiedy z niej wracają. Ale przecież nie będę sprzedawał leków jedynie w godzinach szczytu. To byłoby jakieś kuriozum! Poza tym apteka to specjalne miejsce, tu pacjenci przychodzą nie tylko po to, by kupić leki, ale też po poradę. Nie jesteśmy zwykłymi handlowcami i nie możemy w swojej pracy kierować się jedynie przesłankami ekonomicznymi. Gdyby tak było, to wiele leków musielibyśmy wyeliminować z naszej oferty, bo popyt na nie jest zbyt mały. To doprowadziłoby nasz zawód do paraliżu i byłoby sprzeczne z jego założeniami. Mamy przede wszystkim pomagać ludziom. Zysk musi stać na drugim miejscu. Pacjenci oczekują od nas, że apteki będą otwarte 24 godziny na dobę, a naszą powinnością jest te oczekiwania spełnić. Jeżeli komuś ta praca nie odpowiada, to przecież nie musi prowadzić apteki. W tym kraju nie ma takiego przymusu.

 

mgr farm. Magdalena Kaczmarska, farmaceutka z Ostrowca Świętokrzyskiego

W małych miastach farmaceuci borykają się z ogromnymi problemami finansowymi. Wiele aptek już splajtowało, a jeszcze więcej jest na granicy bankructwa. Samorządy nie dostrzegają tego problemu. Wciąż pokutuje błędny wizerunek bogatego farmaceuty. To prawda, były czasy, że powodziło nam się bardzo dobrze, ale to już przeszłość. Obecnie sytuacja jest tragiczna. Wielu właścicieli aptek samodzielnie prowadzi dyżury nocne, bo nie stać ich na opłacenie pracownika. Niekiedy po takim dyżurze idą do domu wykąpać się i wracają za okienko, by dalej wydawać leki. To bardzo niebezpieczna sytuacja, bo przecież przemęczony farmaceuta może łatwo popełnić błąd. Dlatego, moim zdaniem, dla dobra pacjentów powinno się odejść od nocnych dyżurów aptek. Są one zupełnie zbędne. A jeśli samorządy chcą jednak, by w ich miejscowościach były nocne dyżury, powinni je dotować. Sama jestem zmuszona prowadzić takie dyżury i wielokrotnie zdarzało się, że przez 8 godzin, od 22 do 6 rano cały mój utarg wynosił mniej niż 100 zł. O zysku przy takim utargu nawet nie chcę wspominać. Farmaceuci nie mają pieniędzy, by dopłacać do nocnych dyżurów.

 

mgr farm. Karolina Derbin, farmaceutka z Poznania

Jeśli ktoś nie potrafi prowadzić swojego biznesu, to szuka winnych wszędzie, tylko nie w sobie samym. Teraz przyczyną wszystkich nieszczęść farmaceutów stają się nocne dyżury. Odkąd pamiętam apteki zawsze rotacyjnie je pełniły i jakoś nikt nie plajtował. A teraz nagle podnosi się krzyk, że należy je zlikwidować. Sama jestem właścicielką dwóch aptek. Obie działają w systemie całodobowym i jakoś do tego całego interesu nie dopłacam. Prowadzenie apteki to normalny biznes i trzeba go umieć robić. Jeśli komuś apteka przynosi straty, to powinien zastanowić się nad tym, co zrobić, by zacząć zarabiać. Świat się zmienia, to że jakaś apteka była w danym miejscu od 20 lat nie znaczy, że musi być w nim kolejne dwie dekady. Jeśli interes nie idzie, może trzeba pomyśleć o zmianie lokalizacji czy renegocjacji umowy z hurtownikami. Ale to wymaga pracy i pomysłów, a poza tym lepiej jest usiąść i biadolić, że zły samorząd narzuca nam nocne dyżury i to one są przyczyną naszego niepowodzenia. Wstyd, Szanowni Koledzy i Koleżanki! Wstyd!

 

mgr farm. Paweł Zakrzewski, farmaceuta z Radomska

Nocne dyżury aptek to relikt przeszłości, który jest kontynuowany z przyzwyczajenia, a nie ze względu na rzeczywiste potrzeby pacjentów. Kiedyś w aptece był jedyny na okolicę telefon i to do apteki przybiegało się po pierwszą pomoc. Dlatego wtedy nocne dyżury były koniecznością. Obecnie każdy ma telefon komórkowy i w razie potrzeby może wezwać karetkę pogotowia. Z doświadczenia wiem, że w nocy niemal zupełnie nie realizuje się recept. Głównym towarem, jaki wówczas schodzi, są prezerwatywy, leki przeciwbólowe, na przeziębienie i niestrawność. W te towary zaopatrzone są wszystkie stacje benzynowe i całodobowe sklepy spożywcze. Uważam, że gdyby jednego dnia zniesiono nocne dyżury, minęłyby miesiące, zanim ktoś w ogóle by to zauważył. To, czy apteka będzie pracowała w nocy, czy też nie, powinno zostać pozostawione w rękach ich właścicieli. Jeśli ktoś ma aptekę w takim miejscu, że miałby pacjentów całą dobę, niech prowadzi nocne dyżury, inni powinni być z tego obowiązku zwolnieni. Ja prowadzę aptekę wraz z żoną i nocne dyżury są dla nas jedynie obciążeniem. Praktycznie nic podczas nich nie sprzedajemy, a w bardzo dużym stopniu utrudniają nam życie. Nawet prosty wyjazd na wakacje stanowi dla nas problem, bo musimy ustalić z innymi właścicielami aptek, by wzięli od nas nasze nocne dyżury. Nie powinno tak być.

 

mgr farm. Andrzej Adamiak, farmaceuta z Gdańska

Farmaceutów obarcza się coraz cięższymi obowiązkami, pozbawiając jednocześnie możliwości posługiwania się mechanizmami rynkowymi. Wprowadzenie sztywnych cen leków, zakaz reklamy aptek – to działania sprzeczne z wolnym rynkiem. Mnie osobiście nocne dyżury nie dotyczą, bo mam całodobową aptekę, ale rozumiem, że niektórym kolegom i koleżankom może to bardzo utrudniać życie. Moim zdaniem jest to w ogóle niedemokratyczne. Przecież to nic innego, jak nakaz dla prywatnej firmy, by pracowała w nocy. Takie zachowanie władz charakteryzuje kraje totalitarne. W mojej ocenie farmaceutów w naszym kraju traktuje się jak juczne zwierzęta, którym nakłada się na grzbiet coraz większe ciężary i karze je nieść. Przecież my jesteśmy wolnymi ludźmi, jak można nam nakazywać, w jaki sposób możemy, a w jaki nie możemy prowadzić nasze apteki? Przecież to są moje pieniądze, moja praca. Tymczasem ktoś z góry mówi mi, jak mam je wydatkować i w co inwestować. Przecież nocne dyżury wymagają przeprowadzenia dużych inwestycji. Trzeba zamontować kratę w oknach, założyć alarm, opłacić ochronę. A nikt nam przecież pieniędzy za to nie zwraca. Czy tak wygląda państwo prawa?

Prześlij dalej