Umowy z NFZ są zbędne6 listopada 2011

umowy-z-nfz-sa-zbedne

Z Grzegorzem Kucharewiczem, Prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej, rozmawia Lilianna Bartowska-Lewicka.

Od kilku miesięcy samorząd aptekarski prowadzi twarde rozmowy z Ministerstwem Zdrowia dotyczące projektu rozporządzenia wykonawczego do przepisów ustawy o refundacji leków. Nakłada ona na podmioty prowadzące apteki obowiązek podpisania umów z Narodowym Funduszem Zdrowia na realizację recept na leki refundowane. Dlaczego z taką determinacją walczycie Państwo o odrzucenie tego projektu?
Od samego początku jesteśmy przeciwni pomysłowi, by narzucić aptekom umowy, które zapewniają urzędnikom NFZ władzę absolutną. Zgodnie z czerwcową wersją rozporządzenia, na apteki będzie można nałożyć drakońskie kary, gdy urzędnik na przykład uzna, że apteka niewłaściwie rozlicza się z NFZ. Projekt rozporządzenia nie przewiduje żadnych umownych obowiązków po stronie Funduszu. Z ramowego wzoru umowy jasno wynika, że albo będzie tak, jak ustali Fundusz, albo dana apteka będzie zmuszona zamknąć swoje podwoje, czyli ogłosić upadłość. Mamy do czynienia z nieznanym nigdzie w Europie monopolem jednej instytucji państwowej, jakim jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Chciałbym zdecydowanie podkreślić, że nasze stanowisko w Sejmie i Senacie podczas prac nad ustawą o refundacji leków było jednoznaczne: umowy są zbędne. Dlatego żądaliśmy wykreślenia przepisów o umowach z projektu ustawy. Wobec tego, że strona rządowa nie zgodziła się na to, dążyliśmy do wprowadzenia zapisów uwzględniających interesy i punkt widzenia środowiska aptekarskiego. Parlamentarzyści częściowo je uwzględnili. Dodano zatem normę wskazującą, że podmiot prowadzący aptekę zawierać będzie umowę z NFZ na wydawanie refundowanych produktów leczniczych na czas nieokreślony. Ponadto zdecydowano, że ramowego wzoru umowy nie będzie określał prezes NFZ, ale minister właściwy do spraw zdrowia. Wprowadzono też tryb odwoławczy (zażalenie) na czynności dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ.

Do ramowego wzoru umowy dołączono załączniki. W jakim celu? Czego dotyczą?
Wprowadzanie załączników to niebezpieczny precedens. Nie widzimy powodu, by NFZ mógł żądać ewidencji wszystkich zatrudnionych w aptece farmaceutów i techników farmaceutycznych. „Ewidencja zatrudnionych w aptece farmaceutów i techników farmaceutycznych” jest instytucją uregulowaną w ustawie z 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne i Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 18 października 2002 r. w sprawie wzoru prowadzenia ewidencji zatrudnionych w aptece farmaceutów i techników farmaceutycznych. Prowadzenie ewidencji należy do zadań kierownika apteki, a nie podmiotu prowadzącego aptekę. Sposób jej prowadzenia określa wspomniane rozporządzenie. Naczelna Rada Aptekarska zażądała również rezygnacji z załącznika „Harmonogram czasu pracy apteki”. Rozkład godzin pracy aptek ogólnodostępnych na danym terenie określa w drodze uchwały rada powiatu. Powinien być on dostosowany do potrzeb ludności i zapewniać dostępność świadczeń również w porze nocnej, w niedzielę, święta i inne dni wolne od pracy. Przedmiotowa uchwała jest aktem prawa miejscowego, skierowanego między innymi do kierowników aptek, ich pracowników oraz wszystkich mieszkańców powiatu. Okoliczność, czy apteka funkcjonuje zgodnie ze wspomnianym rozkładem godzin pracy, bada na przykład organ wydający zezwolenie. Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest uprawniony we wskazanym zakresie do kontroli działalności gospodarczej, na którą otrzymała zezwolenie apteka. Nie ma więc żadnego uzasadnienia do nałożenia na aptekę obowiązku informowania NFZ o godzinach pracy.

Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla pacjenta?
Cały projekt ministerialnego rozporządzenia ma antypacjencki charakter. Zaproponowane regulacje mogą prowadzić do pozbawienia lub ograniczania praw pacjenta do leków refundowanych, przysługujących z mocy Konstytucji. W systemie proponowanym przez Ministra Zdrowia najwyższą wartością nadal jest recepta i jej „formalna doskonałość”. Pacjent zostaje pozbawiony de facto wszelkich praw. Uzależnianie praw do leków refundowanych od czytelności recepty czy od prawidłowości pieczęci nagłówkowych oznacza, że prawo nie istnieje lub warunkowane jest elementami podlegającymi swobodnej ocenie, niedającymi się zweryfikować. Trzeba pamiętać, że umowa na realizację recept stanowi odmianę umowy na rzecz osoby trzeciej. Przestrzeganie prawa pacjenta do świadczeń gwarantowanych jest nadrzędnym obowiązkiem NFZ oraz podmiotu prowadzącego aptekę. I ten obowiązek starannego działania należy nałożyć na Narodowy Fundusz Zdrowia. Projekt rozporządzenia nadaje urzędnikom NFZ bardzo szerokie instrumenty prawne. Z dużą dowolnością można się nimi posługiwać, a w konsekwencji rozwiązać umowę na realizację recept pod byle pretekstem. Tymczasem apteka bez umowy nie otrzyma refundacji. Jeśli zostanie pozbawiona możliwości sprzedaży leków refundowanych, to straci pacjentów. Taka apteka nie przetrwa.

Czy jest szansa na kompromis?
Oczywiście. Podczas spotkania przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej w Ministerstwie Zdrowia 18 sierpnia br. z podsekretarzem stanu Adamem Fronczakiem i dyrektorem Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Arturem Fałkiem po raz kolejny przedstawialiśmy nasze uwagi i zastrzeżenia. Podsekretarz stanu Adam Fronczak przyznał nam rację. Powiedział, że „pewne regulacje poszły za daleko”. Umowa pomiędzy NFZ a podmiotami prowadzącymi apteki powinna być sensowna, a ponadto musi być przestrzegana zasada równorzędności stron stosunku prawnego. Zapowiedział, że prace nad projektem rozporządzenia będą w ministerstwie kontynuowane.

Prześlij dalej