Przyjemności są fajne29 listopada 2011

przyjemnosci-sa-fajne

Joga trzy razy w tygodniu? Pływanie, a może wyczerpujący trening na siłowni? Niekoniecznie. Warto czasami przyjrzeć się własnym potrzebom. Leżenie od czasu do czasu na kanapie wcale nie jest takie złe. Najlepiej pomagają w relaksie przyjemności skrojone na własną miarę.

Nie trenujemy się w wyszukiwaniu sobie przyjemności. Często nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, co właściwie w czasie wolnym robimy dla siebie? Wydaje nam się, że czas spędzony na siłowni, gdzie trener rozpisze nam plan zajęć czy weekend w luksusowym SPA załatwią wszystko. Jednak specjaliści twierdzą, że sztuczne wyzwalanie hormonów szczęścia wcale go nie daje, nie robimy tego bowiem z sercem.

– Potrzebujemy odpoczynku – mówi psycholog Iwona Ciemińska – bo nie tylko nasz organizm tego nie wytrzyma, ale i nasza głowa. A brak pieniędzy na siłownię lub SPA nie powinny być wymówką.

Najlepiej pomagają przyjemności skrojone na własną miarę. Potrzeba prawdziwego wypoczynku, zabawy jest sprawą naturalną, wręcz konieczną po godzinach spędzonych w pracy – miejscu, gdzie wymaga się od nas koncentracji i dyscypliny. Do tego dochodzi często również silny stres. Co zatem zrobić z tym czasem wolnym, by nie przeciekał nam przez palce, a był jakościowo dobry?

– Problem tkwi w nas samych – wyjaśnia Iwona Ciemińska. – To nie brak tanich lub interesujących zajęć jest przyczyną naszych niepowodzeń. To po prostu brak uruchomienia naszej wyobraźni, inicjatywy, a czasami nawet wiedzy.

Uzależnieni od adrenaliny

Jak wynika z badań Głównego Urzędu Statystycznego, w trakcie urlopu oraz weekendy nie potrafimy się regenerować oraz odpoczywać. Sobota, a zwłaszcza niedziela, są najtrudniejszymi dniami tygodnia. Wtedy odnotowuje się najwięcej stanów depresyjnych oraz zawałów serca. Zdaniem psychologów samodzielne organizowanie czasu wolnego, wyłącznie dla siebie, jest dużo trudniejsze niż zorganizowanie czasu pracy. Nagłówki kolorowych gazet krzyczą, by żyć na wysokich obrotach. Poddajemy się różnym modom lub trendom, by nie funkcjonować poza ustalonym obiegiem. Ostre ćwiczenia połączone z odnową biologiczną (bo taka jest moda) nie przyniosą nam komfortu i relaksu – dalej uzależniają nas od adrenaliny, którą odżywiamy się na co dzień.

Nie należy się jednak zamartwiać, bowiem dobre samopoczucie można zaplanować. A przecież nic tak nie cieszy, jak przyjemności, które właśnie odpowiadają jedynie nam samym. Oczywiście przeszkadzają nam kulturowe przyzwyczajenia. Z czym kojarzą się nam bowiem przyjemności? Jedynie z lekkomyślnością, egoizmem i niedojrzałością. Te cechy przypisuje się jedynie dzieciom, więc nam nie wypada się zabawić. Matka lub żona, która chce sama pójść do lasu albo rozerwać się poza domem jest postrzegana jako zła, egoistyczna oraz moralnie zepsuta. Nie bójmy się jednak sprawiania sobie przyjemności. Chodzi jedynie o to, by nam było miło. Jest to jak najbardziej możliwe.

Bez wyrzutów sumienia

Spróbujmy zrozumieć, że bycie psychicznymi kaskaderami prowadzi donikąd. Chodzi o to, by być ze sobą w harmonii, i swoim czasem wolnym poeksperymentować, odrzucić mody oraz w końcu zacząć robić to, na co ma się ochotę.
Zapomnijmy o ściganiu się  w trakcie biegu z koleżanką. Zamiast chodzić na znienawidzoną pływalnię i zmuszaniu się na przepłynięciu 15 basenów w pół godziny, spróbujmy rozpoznać własne potrzeby. Wybierzmy taką formę wypoczynku, która pozwoli się nam zrelaksować, choć nie ma jej w rankingu najmodniejszych sportów tego sezonu. Równie dobrze można spróbować wypocząć zbierając kasztany, jak i pojechać autobusem do przystanku końcowego i podziwiać rozciągający się wokół nas widok.

Nie wynajdujmy sobie kolejnych obowiązków. Jeśli chcemy poleniuchować, to zróbmy to i nie miejmy wyrzutów sumienia. Psychologowie twierdzą, że na pecha najczęściej narzekają osoby pracujące pod presją. Warto więc czasami odpuścić. Nieodkurzone mieszkanie oraz nieupieczone ciasto nie powinny być wymówką. Mogą to zrobić za nas inni. Nie ignorujmy głosu wewnętrznego, że oto nadszedł czas na relaks.

Nie twórzmy misternego planu spędzenia wolnego czasu z rodziną. Chcą jechać na długą wycieczkę rowerową, niech jadą. My wolimy np. wizytę w muzeum lub na wieczorku poetyckim, a może w końcu wysłuchanie jakiejś arii leżąc w wannie? Według psychologów bezruch lub całkowite zaangażowanie w coś krótkiego i ulotnego daje dużo większą pozytywną stymulację. Nie jesteśmy robotami, a jedynie ludźmi. Wbrew pozorom przyjemności skrojone na naszą miarę pomagają w pracy.

– Jesteśmy bardziej rozluźnieni, łatwiej rozwiązujemy problemy, a nasze pomysły mogą być bardziej twórcze, a nawet nowatorskie – twierdzi psycholog Iwona Ciemińska. – Przyjemność jest najlepsza, gdy jest nam podarowana bez żadnego powodu.

Prześlij dalej