Szybka Szwecja5 października 2010

szybka-szwecja

Trudno powiedzieć, co w tej wyprawie sprawia większą frajdę – rejs luksusowym promem czy jednodniowa, ale urocza wizyta w szwedzkiej Karlskronie? Tak czy inaczej, krótka wycieczka do naszych północnych siąsiadów, która kosztuje zwykle nie więcej niż 400 zł, potrafi dostarczyć niezapomnianych wrażeń.

Poprzedniej jesieni obiecałam sobie, że tym razem nie dam się chandrze i zrobię coś szalonego. I zrobiłam. To był jeden z najpiękniejszych jesiennych weekendów w moim życiu. Spędziłam go w Szwecji. Nie cały, bo w Karlskronie właściwie bawiłam tylko jeden dzień. Resztę czasu spędziłam na luksusowym promie. Statek łagodnie przecinał morskie bałwany, sunąc na spotkanie naszych północnych sąsiadów. Ja w tym czasie, z pucharem tropikalnych owoców doprawionych kropelką rumu, przechadzałam się między salonem spa, przytulną kafejką, dyskoteką, wykwintną restauracją i butikiem, gdzie oczywiście skusiłam się na mały flakonik moich ulubionych perfum. Ale po kolei…

Pływający hotel
Nasz prom miał wyjść z gdyńskiego portu dopiero o godz. 20. A ponieważ do Trójmiasta zjechałam wczesnym popołudniem, postanowiłam wpaść jeszcze na moment do Sopotu, na moją ulubioną zupę rybną i krótki spacer po molo. W porcie stawiłam się oczywiście trochę za wcześnie, ale nie mogłam się już doczekać wejścia na statek. Wreszcie ruszyła odprawa i już po kilkunastu minutach otwierałam dzwi do swojej kajuty. Dotąd promy kursujące między Gdynią a szwedzką Karlskroną podziwiałam tylko z plaży. Ich widok zawsze był imponujący. Ale to, co zobaczyłam na pokładzie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To właściwie nie statki, a pływające hotele. Idąc w kierunku restauracji, gdzie czekała na nas kolacja, mijałam po drodze salon spa, delikatesy oferujące słodycze i gatunkowy alkohol, wreszcie butik z markową odzieżą i perfumerię. Cóż może serwować restauracja na promie płynącym do Szwecji? Rzecz jasna – „szwedzki stół”. Tu jednak dopiero przekonałam się, jak powinien wyglądać. Półmiski uginały się pod wszelkiego rodzaju zimnymi przekąskami, owocami morza, daniami na ciepło, wspaniałymi deserami i owocami. Pomyślałam, że grzechem byłoby nie wypić do tak wspaniałych dań lampki wina, którego również było tu pod dostatkiem, i to w różnych gatunkach. Po kolacji niemogłam odmówić sobie uroczego spaceru po pokładzie. Pogoda dopisywała i choć dawno już było po zachodzie słońca, nad bezchmurnym horyzontem unosiła się piękna fioletowa łuna.

Zabawa do białego rana
Rejs dopiero co się rozpoczął, a że noc była młoda, ani w głowie było mi spędzić ją w kajucie. Czym prędzej wbiłam się w wieczorową kreację i po chwili już bawiłam się na parkietach dwóch odbywających się jednocześnie zabaw tanecznych. Na niższym poziomie królowały klimaty klubowe, czyli dyskoteka na całego. Wyżej, w holu restauracyjnym, właśnie rozpoczynał się dancing. Wszędzie wspaniała muzyka, zabawy z konkursami, smakowite drinki, a wokół cudownie bawiący się ludzie. Tej nocy balowałam prawie do świtu. A rankiem, tuż przed śniadaniem, zafundowałam sobie pobyt w saunie i relaksujący zabieg spa. Jeszcze tylko kwadrans w basenie i już z wielkim apetytem pałaszowałam pyszne śniadanie. Właśnie dopijałam kawę, gdy prom zaczął dobijać do Karlskrony. Szwecja przywitała nas wspaniałą pogodą, więc nim rzucono cumy, pasażerowie zaczęli przechadzać się po skąpanym w słońcu pokładzie. Miasto można zwiedzać na trzy sposoby – autokarem z przewodnikiem, jeśli ktoś wykupił uprzednio w biurze dodatkowy pakiet lub na własną rękę, z pomocą komunikacji miejskiej, a dokładnie autobusu nr 6, odjeżdżającego spod budynku odprawy. Zauważyłam też, że niektórzy z pasażerów zabrali ze sobą rowery. Zwiedzanie miasta na jednośladzie to naprawdę doskonałe rozwiązanie. Ja jednak zdecydowałam się na pierwszą opcję.

Święty, szwedzki spokój
Fajnie było posłuchać o szwedzkiej historii, mentalności, kulturze i zwyczajach. Karlskrona jest urocza. Miasto rozciąga się na kilku wyspach połączonych mostami. Jest malownicze i przyjazne. Szwedzi, choć może nieco skryci, sprawiają wrażenie bardzo radosnych, ciepłych ludzi. Miło było patrzeć, jak odpoczywają na trawnikach w parku pod pomnikiem Karola XI, założyciela Karlskrony. Morze z perspektywy miasta wygląda bardziej jak spokojne jezioro. Przewodnik zauważył zresztą, że toń wokół miasta jest „spokojna niczym Szwed”. Powoli zaczynałam rozważać pozostanie w Szwecji na dłużej… Odwiedziliśmy kościół, w którym na własne oczy zobaczyłam kobietę-księdza, potem wizyta w Muzeum Morskim i wreszcie, wczesnym popołudniem, dostaliśmy czas wolny i można było zacząć zwiedzać Karlskronę na własną rękę. Klimatyczne uliczki, pełne urokliwych zakamarków, portowy klimat, ekskluzywne butiki, drobna przekąska w kafeterii – czas po prostu przestał istnieć. Ani się spostrzegłam, a już trzeba było wracać na pokład. A tam, już czekała na mnie wygodna kajuta, wykwintna kolacja i druga z kolei noc klubowych szaleństw. A ponieważ nie kupiłam sobie w Karlskronie żadnej pamiątki, zaraz po wyjściu z portu udałam się do perfumerii po flakonik moich ulubionych perfum. I to była już pełnia szczęścia…

Informacje praktyczne:
* szczegółowe informacje na temat rejsów, promów, wycieczek specjalnych + cennik: www.stenaline.pl
* podróż promem Stena Baltica do Szwecji i z powrotem z jednodniowym pobytem w Karlskronie, obejmuje: nocleg w kabinie z łazienką, rozrywkę na promie, ubezpieczenie NW i KL (cena: od 199 zł/os.)
* wyżywienie na promie za dodatkową opłatą obejmuje: bufet kolacyjny z napojami (kawa, herbata, napoje chłodzące, piwo, wino) w restauracji Globetrotter, danie dnia w restauracji Food City lub bufet śniadaniowy w restauracji Globetrotter (cena: ok. 120-140 zł/os.)
* wypłynięcia z Gdyni: w terminie 2.09-28.10 w czwartki o godz. 21; w terminie 4.11-31.03.2011 codziennie o godz. 21
* waluta: 1 korona szwedzka = 100 SEK
* Szwecja respektuje układ z Schengen, czyli granicę przekraczamy bez kontroli paszportowej

Prześlij dalej