Bąbelki z sadu8 października 2010

babelki-z-sadu

Zamiast jak co roku trwonić czas na sporządzanie mdłych marmolad i musów, których, koniec końców, i tak nikt zimą nie tknie, spróbujmy z naszych Cortlandów, Glosterów i Jonagoldów zrobić orzeźwiający trunek, którym od wieków raczy się cały Stary Kontynent.

Cydr, o którym mowa (fr. cidre, ang. cider), nad Wisłą zwany też jabłecznikiem, to znany od starożytności, plasujący się gdzieś między piwem a winem alkoholowy napój, otrzymywany w wyniku fermentacji soku z dojrzałych jabłek. Zawierający od 1,5-8 proc. alkoholu uwielbiają w szczególności koneserzy słabszych trunków. Szczególnie upodobali go sobie mieszkańcy Wysp Brytyjskich, Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoch, Szwecji, Niemiec, USA i Kanady. Stanowi on też bazę do produkcji mocniejszych destylatów owocowych, z których najsłynniejsze to normandzki calvados czy amerykański applejack.

Harmonia trzech smaków
Do Europy cydr przywieźli Maurowie, używający go jako substytutu wina, którego spożywania wzbraniała im religia. Szczególnie zasmakowali w nim Baskowie. To właśnie dzięki baskijskim żeglarzom cydr zawitał do Francji, gdzie stał się drugim narodowym napojem. Masowa produkcja trunku zaczyna sie od zbioru jabłek, który trwa zwykle od sierpnia do listopada. Dobry cydr powinien być harmonijną mieszaniną trzech gatunków owoców – słodkich, zapewniających alkoholową moc, kwaśnych, nadających napojowi świeżą, kwaskową nutę, wreszcie słodkogorzkich, odpowiedzialnych za delikatną goryczkę. Tradycyjna, domowa fermentacja cydru odbywa się bez udziału drożdży czy siarki, w niskiej temperaturze i w kontakcie z powietrzem. W odróżnieniu do przemysłowej odmiany, domowy cydr nie jest klarowany czy pasteryzowany, dzięki czemu zachowuje doskonały, wytrawny smak. Proces fermentacji prowadzi zwykle do powstania jednej z dwóch odmian – spokojnej bądź delikatnie musującej (fr. cidre mousseux, ang. sparking cider). Cydr podaje się zawsze schłodzony. Jego słodkie odmiany doskonale komponują się m.in. z naleśnikami z owocami i bitą śmietaną. Wytrawne wersje to idealny dodatek do mięs i owoców morza. W Bretanii z kolei cydr serwuje się do tradycyjnego dania z boczkiem, zasmażanymi porami i żółtym serem.

W boju bez palpitacji
Stare księgi pełne są wzmianek o leczniczej mocy cydru. Karol Wielki i Wilhelm Zdobywca byli przekonani, że nie tylko gasi pragnienie, ale też dodaje energii w boju. W XIV w. sławny protestancki lekarz Julien Le Paulmier de Grantemesnil leczył cydrem palpitacje serca. Za niemałe pieniądze sprzedawał go we fiolkach aptekarskich, wmawiając gminowi, że to cudowny lek na wszelkie dolegliwości. Niektóre z przesądów z czasem zweryfikowała nauka. Naukowcy z Uniwersytetu w Glasgow dowiedli, że cydr zawiera spore ilości przeciwutleniaczy zapobiegających udarom, chorobom serca i nowotworom. Wiadomo również, że jest źródłem wielu minerałów, witamin oraz „zdrowych” cukrów. Ma ponadto właściwości orzeźwiające i alkalizujące.

Prześlij dalej