Urlop w cudzym domu1 lipca 2010

Chcesz zwiedzić Islandię, a może marzy ci się dwutygodniowy pobyt w Australii lub Nowej Zelandii? Wymieniając mieszkanie za mieszkanie lub dom za dom możesz zrealizować swoje wakacyjne plany.

Sformalizowana wymiana domów pojawiła się w 1953 r. Wymyślili ją nauczyciele ze Szwecji. Dziś osoby chętne do skorzystania z tego rodzaju turystyki mogą skorzystać z wielu stron internetowych zarówno w Polsce, jak i na świecie. Zasada jest prosta. Na stronie internetowej międzynarodowej organizacji pośredniczącej w wymianie, zamieszczone są oferty. Żeby z nich skorzystać, trzeba się zarejestrować, wypełnić ankietę i wpłacić ok. 290 zł rocznej składki członkowskiej. Zarejestrowani użytkownicy mogą umieścić na stronie swoją ofertę i korespondować w sprawie wymiany.

Egzotyczne atrakcje

Wymiana domów wymaga solidnego sprawdzenia i wyszukania dobrej oferty. Po pierwsze trzeba przejrzeć 70 albo więcej stron internetowych oferujących wymianę domów. Potem opisać i sfotografować swój dom i znaleźć taki, w którym chciałoby się zamieszkać. Ważne, by nie myśleć kategoriami, że to musi być dwustumetrowy dom z ogrodem i basenem w najpopularniejszej miejscowości turystycznej w Polsce lub że, np. jednopokojowe mieszkanie w blokowisku będzie dla obcokrajowców nieatrakcyjne. Turyści zagraniczni mają różne pomysły na spędzanie wakacji i niewykluczone, że właśnie taka oferta może im się spodobać. Polska może być dla nich atrakcyjna, wydać się egzotyczna i tania. A spędzenie dwóch tygodni wśród nowego środowiska może być dużo bardziej interesujące, niż wakacje w kurorcie, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
– To moje najbardziej niezwykłe wakacje – opowiada Joanna, która wraz z przyjaciółką zamieniła mieszkanie w Warszawie na dwupokojowe lokum na obrzeżach Rzymu. – Nie tylko poznałyśmy miasto z innej strony (mnóstwo knajpek lokalnych, ciekawe adresy, fajni ludzie, doskonała pizza), to jeszcze zawarłyśmy znajomości, z którymi do tej pory utrzymujemy kontakt.

Kto korzysta z usług banku mieszkań?

Z usług banków wymiany mieszkań korzystają ludzie starsi, rodziny z dziećmi i młodzież. Każdy szuka czegoś innego. Jedni są zainteresowani dużymi miastami, inni odludnymi, cichymi zakątkami. Jedni wyjeżdżają na dwa tygodnie, inni tylko na weekend.
Nie ma żadnych ograniczeń do tego, jakie mieszkanie zaoferujemy do wymiany. Z ich właścicielami kontaktujesz się za pomocą maili lub telefonu. To tanie wakacje. Za dom i media nic nie płacimy. Ponosimy tylko koszty przejazdu, wyżywienia i atrakcji turystycznych. Dla niektórych to dużo lepszy odpoczynek niż pobyt w hotelu lub pensjonacie, bo ma się cały dom dla siebie i można się czuć swobodnie. Ale takie wakacje to poważne zadanie organizacyjne.
O czym warto pamiętać? Zostawiając swoje mieszkanie, zostaw także instrukcje dla nowych użytkowników, np. gdzie jest zawór wodny, kiedy wyrzucane są śmieci, jak włączyć alarm, jak działa pralka i telefony alarmowe (do lekarza, kogoś z rodziny, sąsiada na wypadek nieprzewidzianych sytuacji). Do dobrego obyczaju należy też zaopatrzenie przed twoim wyjazdem lodówki oraz przygotowanie zmiany pościeli i ręczników.
W domu, do którego przyjeżdżasz, możesz korzystać z niemal wszystkich sprzętów – rowerów, telewizora, komputera, zabawek dla dzieci. Czasami do wymiany mieszkania wchodzi też wymiana samochodów i drobne usługi. Można poprosić lokatora, by pod naszą nieobecność nakarmił rybki, zajął się kotem, podlał kwiaty albo wyjął listy ze skrzynki. Wszystko należy jednak wcześniej uzgodnić.

Co robić, jeśli dojdzie do zniszczeń?

Zdarza się to dość rzadko, ale musimy być przygotowani na taką ewentualność. Goście są zobowiązani do pokrycia kosztów naprawy. To wynika najczęściej z regulaminu firm, w której zgłaszamy mieszkanie do wynajęcia. Warto się jednak zdobyć na odwagę, bo wakacyjna wymiana to skarbnica wiedzy o mieszkańcach domu.
– Ciekawe jest pierwsze wejście do czyjegoś mieszkania – mówi Joanna. – Wystarczy pooglądać bibeloty lub książki na półkach, by dużo dowiedzieć się o domownikach, ale i o kraju, który się odwiedza.

Prześlij dalej