Szwajcaria Bliskiego Wschodu8 października 2009

szwajcaria-bliskiego-wschodu

Liban to kraj-mozaika, która dopiero po ułożeniu tworzy kompletną całość. Gdy zobaczymy, jak jest zróżnicowany, zaczniemy go rozumieć, a z czasem kochać. Tak, jak miliony ludzi na świecie: archeolodzy, dziennikarze i artyści szukający w tym kraju historii, inspiracji i odpoczynku.

O Libanie można mówić i opowiadać bez końca: o jego burzliwej przeszłości, tradycjach, kuchni. Godzinami zastanawiać się, które zwyczaje są pozostałością historii fenickiej, rzymskiej, bizantyńskiej, tureckiej, francuskiej czy wreszcie arabskiej. Pobyt w tym kraju to fascynująca podróż w czasie i przestrzeni. Nie dziwi więc informacja, którą w lipcu br. podała amerykańska stacja telewizyjna CNN: to właśnie Liban jest w tym roku najchętniej odwiedzanym przez turystów krajem.

Kolonialna nowoczesność

Przed wybuchem wojny domowej w 1975 r. Liban nazywano „Szwajcarią Bliskiego Wschodu” albo „Drugim Paryżem”. Kraj ów słynął ze znakomicie rozwiniętej gospodarki, turystyki i handlu. Dziś, po wielu latach wojny i wciąz jeszcze powtarzających się od czasu do czasu zamachach bombowych, państwo to znów znajduje się w pełnym rozkwicie. Liban to wielkie pole budowy. Niemal wszędzie, nawet wysoko w górach, powstają nowe domy, restauracje, hotele, drogi. Buduje się zarówno w tradycyjnym francuskim stylu kolonialnym – z kamienia i dachówki, jak i w bardzo nowoczesnym, z wykorzystaniem najnowszych technologii, głównie ze szkła, betonu i metalu. A jednak, wspaniałe budynki, postawione za dziesiątki milionów dolarów, sąsiadują często ze straszącymi swym wyglądem ruderami, zniszczonymi podczas wojny, zamieszkałymi głównie przez nielegalnie przebywających tu uchodźców.

Jar smakoszy

W okresie letnim czy w okolicy Świąt Bożego Narodzenia wszystkie hotele są zapełnione po brzegi. Podobnie zresztą jak restauracje, w których znalezienie w tym czasie wolnego stolika graniczy z cudem. Bo jadanie poza domem to libańska pasja numer jeden, przyjemność, której nawet skromni Libańczycy nie potrafią sobie odmówić. Jada się tu smacznie, choć nieco za dużo, za późno, bowiem biesiadowanie trwa nierzadko godzinami. Libańska kuchnia znana jest na całym świecie i ciągle podbija serca coraz większej rzeszy smakoszy. Zwłaszcza potrawy z cieciorki – pasta hummus podawana z arabskim pieczywem, bakłażan według różnych przepisów, znakomicie przyrządzone owoce morza, ryby, baranina i oczywiście słodycze, sprawiają, że pobyt w Libanie z pewnością będziemy wspominać, jako prawdziwy raj podniebienia.

Rano narty, wieczorem kąpiel w morzu

Liban jest niewielkim krajem. Zajmuje powierzchnię zaledwie 10,4 tyś km kwadratowych, rozciągając się wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego – niezwykle bogate w tym miejscy w faunę i florę, a przy tym spokojne i bardzo ciepłe. Znajdziemy tu zarówno skaliste, kamieniste i wspaniałe piaszczyste plaże – niezwykle malownicze, niestety, w większości płatne. Resztę kraju zajmuje rozległa i urodzajna Dolina Bekaa i góry Liban i Antyliban, wznoszące się coraz wyżej, aż do granicy z Syrią. Najwyższe wzniesienie to Kurnat as-Sauda (3083 m n.p.m.).
Liban to jeden z niewielu na świecie krajów, w który jednego dnia można się wykąpać w morzu i pojeżdzić na nartach. Oczywiście jedynie w miesiącach zimowych lub wczesną wiosną, kiedy to góry Libanu pokryte są grubą warstwą śniegu. Stoki narciarskie w Libanie znane są narciarzom z całego świata. Znajduje się tu mnóstwo tras o różnym stopniu trudności. Można do nich dojechać z Bejrutu zaledwie w 45 minut.

Skarby antyku

Liban jest prawdziwym rajem dla miłośników historii i sztuk, zwłaszcza antycznej. Ponieważ przez tysiące lat na jego ziemiach rozwijały się różne kultury, można zobaczyć tu zabytki sięgające swoimi początkami tysięcy lat. Ślady sztuki fenickiej, kiedy to Liban, zwany Fenicją, dzięki łodziom, cedrom i purpurze, królował na Morzu Śródziemnym. Są też wspaniałe dzieła pozostawione przez rzymskich najeźdźców: świątynie, targowiska, akwedukty. Niemal na każdym kroku można napotkać ślady różnych okupujących Liban cywilizacji. Większość jednak zabytków nadal spoczywa głęboko od ziemią.
Najwspanialszy kompleks rzymskich budowli, które koniecznie trzeba zobaczyć, znajduje się w oddalonym 80 km od Bejrutu Baalbeku – dawniej zwanego Heliopolis, czyli Miastem Słońca. Mieści się tu m.in. ogromna świątynia Jowisza, której rekordowej wysokości kolumny osiągają 22 metrów. Dla porównania grecki Partenon na Akropolu ma kolumny o połowę niższe. Każdego roku w kompleksie tym organizowane są festiwale o międzynarodowym rozgłosie. Rzymskie zabytki można zobaczyć w Tyrze, w którym to znajduje się największy na świecie antyczny hipodrom, czyli stadion do wyścigów rydwanów.

Libańskie cedry

Nie sposób przyjechać do Libanu i nie zobaczyć słynnych cedrów. Drzew, które znajdują się na jego fladze i z których to król Salomon zbudował pierwszą Świątynię Jerozolimską. Dziś pozostało ich w kraju niewiele. Największy kompleks tych drzew, wpisany na listę dziedzictwa światowego UNESCO, mieści się na wysokości 2 tyś. m w Lesie Bożych Cedrów na górze Makmal. Najstarsze okazy mają ponad 1,5 tys. lat. Również w samym ponad milionowym Bejrucie nie brakuje atrakcji turystycznych. Należa do nich m.in. gruntownie odrestaurowana po wojnie starówka, czy roztaczające opiekę nad miastem dwie potężne rzeźby – Jezusa i Matki Boskiej Harissy. Do tej drugiej można dojechać z samego centrum kolejką linową, z której rozpościera się wspaniały widok na miasto. Około dwudziestu kilometrów od centrum Bejrutu znajduje się też jedna z najpiękniejszych i największa na Bliskim Wschodzie jaskinia – Jeita, z podziemnymi wyżłobionymi w wapiennych skałach wodnymi korytarzami.
Niektórzy są zdania, że Liban najpiękniejszy jest w nocy. Wtedy zaczyna aktywnie żyć. Nawet zmęczeni pracą mieszkańcy wieczory spędzają zwykle poza domem. Sprzyja temu spokojna i pewna pogoda, wspaniała atmosfera, gościnność i otwartość Libańczyków, pozwalająca czuć się w tym kraju doskonale zarówno turystom z krajów arabskich, jak i Europejczykom.

Dwie religie, dwa światy

Liban jest krajem wielonarodowościowym i wielowyznaniowym. Mieszka tu ok. 4 mln ludzi, a na emigracji aż trzy razy tyle. Większość stanowią muzułmanie – 59 proc. 39 proc. obywateli to chrześcijanie, inne wyznania to ok. 2 proc. Podział społeczeństwa na dwie dominujące religie powoduje też znaczne różnice kulturowe i obyczajowe wewnątrz kraju. I tak dzielnice zamieszkałe przez chrześcijan mają charakter bardziej europejski, widoczny także w sposobie ubierania się ich mieszkańców. Dzielnice muzułmańskie przypominają kraje arabskie, przez co mogą się wydawać bardziej egzotyczne.
W Libanie przeszkadzać mogą nam trzy rzeczy: niestabilna sytuacja polityczna, bałagan i ruch drogowy – nieprzewidywalny i szalony. Zdarza się, że pojazdy mkną pod prąd, ich kierowcy zwykle nie używają kierunkowskazów, za nim mają też sygnalizację świetlną i podstawowe przepisy drogowe. Wszyscy na jazdę narzekają, ale jeżdżą tak samo: czy to luksusowymi limuzynami, czy też dziwnymi pojazdami bez okien i drzwi.

Informacje praktyczne

Wycieczki do Libanu w naszych biurach podróży oferowane są jako kilkudniowe wypady w ramach wyjazdów do Egiptu, Syrii czy Jordanii. Można jednak udać się tam na własną rękę. Do tego potrzebna będzie nam wiza. Można się o nią postarać w ambasadzie libańskiej w Warszawie lub bezpośrednio po przylocie, na lotnisku w Bejrucie. Niestety, z Polski do Libanu właściwie nie ma bezpośrednich lotów. Bywają one co prawda uruchomiane okresowo przez LOT, ale tylko w czasie letnich wakacji. Można więc dolecieć do Libanu z przesiadką w Stambule, Pradze, Budapeszcie czy Larnace.
W Libanie płaci się funtami libańskimi lub dolarami. 1500 funtów, to jeden dolar. Językiem urzędowym jest język arabski, ale wszyscy znają język francuski, popularny jest również angielski. Temperatura w miesiącach letnich wynosi ok. 28 stopni, jesiennych około 25 stopni, zimą 13-15.

Prześlij dalej