Raj pod szkłem1 września 2009

raj-pod-szklem

Za oknem złota jesień, a wewnątrz tropiki. Z drzew zwisają egzotyczne owoce, pod sufitem latają kolorowe ptaki… Raj? Nie, to ogród zimowy! Żeby cieszyć się nim, gdy przyjdzie zima, trzeba już teraz zabrać się do dzieła!

Polacy robią kolejny krok w tył. I całe szczęście! Budują oranżerie z prawdziwego zdarzenia, czyli wracają do tradycji, która przez ostatnie kilkadziesiąt lat była tępiona jako burżuazyjny przeżytek. Dawniej ogrody zimowe były powszechne. Oczywiście, tylko pałace mogły się poszczycić imponującymi oranżeriami czy pomarańczarniami. Przy mniej zamożnych domach i dworach spotkać można było oranżerie dużo skromniejsze, w których częściej niż owoce cytrusowe hodowano zioła niezbędne w gospodarstwie domowym.

Koncert w tropikach

Oranżerie, czy jak kto woli – pomarańczarnie (w Polsce funkcjonowały także nazwy cieplarnie i palmiarnie) – to wynalazek francuski. Pierwsze pojawiły się w XVI wieku jako miejsca, w których przechowywano, a potem również hodowano owoce i egzotyczne rośliny. Wkrótce jednak ich charakter zaczął się zmieniać. Od XVII aż do schyłku XIX w. oranżerie służyły jako zimowe ogrody, w których urządzano koncerty, podwieczorki, przyjęcia i przedstawienia teatralne. Znakomici architekci musieli się więc uporać nie tylko z problemem stworzenia odpowiedniego mikroklimatu, ale także np. akustyki. Dzięki temu wiele pomarańczami, tak |ak ta w niemieckim Darmstad zaprojektowana przez Louisa Remy de la Fossę wciąż służy jako sale koncertowe. Oranżerie stawiano w ogrodzie lub przy południowej ścianie rezydencji. Były parterowe, ogrzewane, z przeszklonymi ścianami, a często i dachem. Największe z nich miały po kilka lub nawet kilkanaście pomieszczeń!

Kosztowny obiekt pożądania

W oranżeriach pojawiały się ciepłolubne rośliny znad Morza Śródziemnomorskiego, ale główną atrakcją były przywożone z odkrywanych właśnie dalekich zamorskich krain nieznane dotąd gatunki. Wśród nich był niezwykle kosztowny Kroton, znany dziś jako popularna roślina doniczkowa – wygląda jak bukiet owalnych liści, ciemnozielonych z czerwonymi niteczkami. Przywieziono go do Europy w XIX w. z Indonezji lub Polinezji. Długo byt obiektem pożądania ambitnych właścicieli oranżerii. Oczywiście, osiągał wówczas wysokość kilku metrów. Trzymana obecnie w mieszkaniach odmiana jest efektem wieloletniej pracy hodowców.

Zielone półkule

Po nieśmiałych próbach zabudowywania balkonów i tarasów, zaczynają wreszcie powstawać w Polsce oranżerie z prawdziwego zdarzenia. Kosztują zwykle tyle, ile jednorodzinny dom, więc należy się solidnie zastanowić przed wyborem projektanta (można skorzystać z gotowej propozycji z katalogu, ale wtedy nie ma co liczyć na indywidualny charakter palmiarni) oraz wykonawcy. A zadanie przed fachowcami niełatwe: nie dość, że oranżeria musi być efektowna, to jeszcze należy zadbać o ogrzewanie, wentylację, urządzenia, które będą utrzymywały odpowiedni poziom wilgoci (nie wyższą niż 70 proc.), o zacienienie. Zimą – pół biedy. Najgorzej jest latem – w źle zaprojektowanej i zbudowanej oranżerii temperatura może przekraczać nawet 60 stopni Celsjusza, a to katastrofa dla hodowanych w niej roślin, nie mówiąc już o udręce gospodarzy! Oranżerie, mogą być, tak jak ich historyczne pierwowzory, postawione w ogrodzie lub mogą przylegać do ściany budynku mieszkalnego. Oczywiście, obecnie buduje się je z zupełnie innych maleriałów. Konstrukcje są lekkie. Mimo to mała oranżeria, o powierzchni 20 mkw waży ok. 1,5 -2 tony, dlatego podłoże musi być odpowiednio zaprojektowane i wykonane; jeśli będzie nieszczelne może prowadzić do rozszczelnienia konstrukcji i pękania szyb. Wykonywane są najczęściej z drewna, drewna łączonego z aluminium, ze stali lub PCV. Nowoczesne przeszklenia pozwalają na to, by do ogrodów zimowych docierato więcej dziennego światła. Efektownie wyglądają oranżene-kapsuły, wyglądające niczym przecięte na pól szklane kule wypełnione zielenią. Mogą być traktowane jako miejsce hodowli roślin lub jako dodatkowe pomieszczenie.

Co zasadzić?

Jakie rośliny do palmiarni? Można je podzielić na dwie grupy: na te, które lubią chłód (choć, oczywiście nie mróz!) oraz ciepłolubne, wymagające przez caty rok temperatury 15-20 stopni Celsjusza. W pierwszym wypadku znakomicie sprawdza się min.: agapant, agawy, cytrusy, oleandry, wawrzyny, figowce, bluszcze, granaty. W drugim: ananas, bromelie, fikusy, juka, monstera, nolma, daktylowce.

Prześlij dalej