Marni z nas kucharze1 września 2009

Tłusty schaboszczak, kopa ziemniaków okraszonych zasmażką bądź tłustym sosem – tak odżywiają się Polacy i masowo zapadają na choroby związane z otyłością. Leczenie osób otyłych pochłania miliony złotych rocznie. Wszystko przez to, że… nie potrafimy gotować.

– Spędzam w pracy przynajmniej osiem, czasem nawet dziesięć godzin. Często wybiegam z domu bez śniadania – skarży się pani Anna, 35-letnia farmaceutka z dużego miasta. Jej apteka położona jest w centrum, więc na brak klientów nie może narzekać. Brakuje za to czasu na spokojny posiłek. Czasem zje kanapkę albo odgrzany obiad, czasem wyskoczy ze znajomą po sałatkę lub kebab. – Zawsze mam pod ręką jakieś wafelki, herbatniki, czasem chrupkie pieczywo – mówi.
Obiad? To słowo pani Annie kojarzy się w weekendem. Gdy pracy jest mniej, spokojnie zajmuje się przygotowywaniem posiłków. Ale choć upiera się, że gotuje lekko i zdrowo, powoli i nieubłaganie przybiera na wadze. Dlaczego? Bo nieświadomie popełnia ten sam błąd, co miliony Polaków.

Za dużo zwierzęcego białka

Według ośrodka TNS OBOP, który w 2005 r. sprawdził upodobania kulinarne naszych rodaków, 76 proc. ankietowanych przyznało, że często lub zawsze przygotowuje posiłki smażone na tłuszczu roślinnym. 58 proc. woli potrawy gotowane tradycyjnie, 35 proc. dusi, 32 proc. piecze, 8 proc. stawia na grillowane jedzenie, a zaledwie 4,5 proc. na gotowane na parze. Najbardziej niepokojące jest jednak, że dwa najzdrowsze sposoby przyrządzania posiłków – czyli gotowanie na parze i grillowanie – wymieniane są przez ankietowanych Polaków na końcu.
Lekarze nie mają wątpliwości – jesteśmy marnymi kucharzami, a to odbija się na naszym zdrowiu. – W diecie Polaków jest za dużo białka zwierzęcego. Jest potrzebne, ale go nadużywamy – alarmuje dietetyk Elżbieta Banaś z Centrum Zdrowia Dziecka. – Kosztem warzyw, owoców, produktów zbożowych z pełnego ziarna oraz roślin strączkowych. Łatwiej jest zrobić schabowego na obiad niż poszukać nowego przepisu na zdrowszą potrawę – dodaje.
Kotlety, tłuste zupy, ciężkie mięsne sosy – to tykająca bomba zegarowa. Już w tej chwili prawie 16 procent maluchów i młodzieży w wieku szkolnym oraz 46 proc. dorosłych zmaga się w Polsce z otyłością. Według ekspertów z Centrum Zdrowia Dziecka, tylko w Warszawie liczba dzieci z nadwagą wzrasta co roku o 14 proc.

Jak gotuje się jajko?

Co robić? Może już czas odłożyć na półkę babcine i mamine przepisy na udany obiad? W księgarniach aż roi się od poradników zdrowego gotowania. Wystarczy po nie sięgnąć. Bo niestety, na naszych stołach wciąż króluje mięso – smażone lub w postaci wędlin. Choć tak naprawdę należy stawiać je na drugim miejscu, tuż po warzywach.
– Mięso powinno stanowić jedynie niewielki dodatek do posiłków – tłumaczy dietetyk Elżbieta Banaś. – Jeśli więc przygotowujemy sos, jego bazą powinny być warzywa, a nie mięso. W ten sposób dostarczymy organizmowi cennego błonnika, którego w diecie Polaków jest za mało” – zauważa. Zupy najczęściej gotujemy na wywarach mięsnych i zaprawiamy śmietaną, zamiast na wywarze jarzynowym, ewentualnie z niewielką ilością chudego mleka bądź jogurtu.
Świadomość kulinarna Polaków jest wciąż na dramatycznie niskim poziomie i jeśli się nie poprawi, grozi nam stan, z jakim już walczą lekarze i dietetycy w innych krajach. Ośmiu na dziesięciu Brytyjczyków przyznaje bowiem, że nie potrafi ugotować… jajka. 84 proc. nie wie także, ile czasu potrzeba na upieczenie kurczaka.

Brytyjczycy walczą z otyłością

Ten kompromitujący sondaż odbił się szerokim echem, nie tylko w kraju, gdzie programy kucharskie pięknej Nigelli Lawson czy pełnego wigoru Jamie Olivera biją rekordy oglądalności. Zresztą ten ostatni nie zamierza siedzieć z założonymi rękami. – Nie umiemy gotować – alarmuje Jamie Oliver i wzywa brytyjski rząd na ratunek. Apeluje do polityków o fundusze na uruchomienie programu edukacyjnego, który uświadomi ludzi, jak prawidłowo przygotowywać posiłki.
Znany telewizyjny kucharz prosi o 6,5 mld funtów na ten cel. To grubo ponad 30 mld zł – na pierwszy rzut oka astronomiczna kwota. Ma jednak wystarczyć na otwarcie w każdym większym brytyjskim mieście specjalnych ośrodków z darmowymi kursami gotowania i funkcjonowanie ich przez 10 lat. Dlaczego polityków powinna obchodzić ta sprawa? Rachunek jest prosty – przekonuje Oliver i wskazuje na koszty leczenia grubasów. Z szacunków wynika bowiem, że do 2050 r. otyłych będzie 90 proc. obecnych brytyjskich dzieci. Ratowanie ich zdrowia pochłonie… 50 mld funtów, czyli około 240 mld zł!

Prześlij dalej