Od pantalonów do monokini8 czerwca 2009

od-pantalonow-do-monokini

Pastelowe kolory, nadruki, paski i wybuchające kolorami motywy kwiatowe. I nie za dużo materiału. Takie stroje kąpielowe obowiązują w tym sezonie na światowych plażach. Ale nie zawsze tak było…

Wyobraźcie sobie stojącą na plaży kobietę. Właśnie przebrała się w kostium kąpielowy i zaczyna iść w kierunku morza. Słońce w zenicie, piasek parzy w stopy, jedynym ratunkiem od upału są zimne morskie fale. Kobieta ugina kolana i powoli zanurza się w wodzie. Czarna, wełniana tunika do pół uda robi się coraz cięższa. Wystające spod niej pantalony (długości 3/4) nabrały już wody i straciły bufiasty kształt. Mokre pończochy ściśle przylgnęły do łydek, w butach chlupie woda. Jedynie kapelusz wystający znad wody pozostał suchy. To koniec kąpieli. Kobieta prostuje się i wychodzi na piasek. Tak szalały nad morzem w letnie miesiące nasze prababki. Do wody odważyły się wejść dopiero pod koniec XIX w., ale kąpiel oznaczała tak naprawdę tylko chwilowe zanurzenie. Mimo pantalonów, butów, pończoch i kapelusza, musiały czuć się niemal nagie. Czyż mężczyźni nie mdleli wtedy na widok kobiecej kostki, kiedy dama delikatnie podniosła suknię, by wsiąść do powozu? Od tego czasu dużo się zmieniło. Wygląd kostiumów kąpielowy przez dziesięciolecia był zawsze wyznacznikiem mody, podkreślał i uwypuklał aktualnie modny kształt figury. Był również ważnym wyznacznikiem przemian w obyczajowości, rewolucji seksualnej i niezależności kobiet.

Zachodnie rozpasanie

„Roznegliżowane” kobiety po raz pierwszy pojawiły się na plażach Francji i Anglii. Nie było oczywiście mowy o koedukacyjnym plażowaniu. Kobiety i mężczyźni kąpali się oddzielnie. Po wyjściu z wody panie natychmiast przebierały się i nigdy nie chodziły dłużej w kostiumie, niż było to niezbędne. Nie zapominajmy, że tak uwielbiana dzisiaj opalenizna była wtedy oznaką przynależności do plebsu. Wygląd kostiumów zaczął zmieniać się na przełomie wieków. Panie zrezygnowały z pończoch i zaczęły kusić gołymi łydkami. Zezwolono również na koedukacyjne kąpiele. Jednak każde odstępstwo od normy w modzie plażowej było surowo karane. Australijska aktorka Annette Kellerma została aresztowana w jednoczęściowym kostiumie na plaży w Stanach Zjednoczonych. Jej strój okazał się zbyt dopasowany do figury, a zatem demoralizujący dla reszty plażowiczów.
W 1935 r. nastąpiła rewolucja i pojawił się pierwszy kostium dwuczęściowy, ale to dopiero preludium tego co miało nastąpić za jedenaście lat. Pantalony zamieniły się w zakrywające pępek spodenki, a wełniana tunika – w wełnianą koszulkę na grubych ramiączkach. W takich strojach zaczęły fotografować się ówczesne pogromczynie męskich serc: Ava Gardner i Rita Hayworth. Z czasem, na górze i dole, materiału ubywało. Dekolty stawały się coraz większe, a ciężka wełna zamieniła w wygodniejszą bawełnę.

Wybuchła bomba

Niewątpliwie najbardziej doniosłe wydarzenie w historii strojów kąpielowych miało miejsce w Paryżu w 1946 r., kiedy to Louis Reard, z wykształcenia mechanik samochodowy, radykalnie zminimalizował strój zakrywający kobiece ciało na plaży. Tak powstał jeden z ważniejszych wynalazków ludzkości, czyli bikini. Nazwa pochodzi od atolu małych wysp na Pacyfiku, na którym Amerykanie w tymże roku przeprowadzali próby jądrowe. Reard ogłosił, że jego kostium jest „mniejszy od najmniejszego kostiumu na świecie.” Zapewniał również, że bikini ujawnia o dziewczynie wszystko, może z wyjątkiem panieńskiego nazwiska jej matki.
Na początku interes nie szedł mu jednak najlepiej. Nie mógł znaleźć modelki, która chciałaby zaprezentować szerszej publiczności jego rewolucyjny projekt. Zgodziła się w końcu Micheline Bernardini, tancerka z Ciasno de Paris. Zła sława bikini natychmiast dotarła za granicę. Jak można było przypuszczać stróże moralności nie wykazali wiele entuzjazmu dla tego wynalazku. We Włoszech, Hiszpanii, Belgii wydano oficjalny zakaz noszenia się w skąpym staniku i majtkach. Wszystko zmieniło się w 1956 r. za sprawą Brigitte Bardot, a właściwie słynnej sceny z jej udziałem w filmie Rogera Vadima „I Bóg stworzył kobietę”. Miliony mężczyzn oniemiało z zachwytu, kiedy ujrzeli blond piękność leżącą na plaży w Saint Tropez w bikini w kratkę. BB od razu zaczęły naśladować amerykańskie gwiazdy: Marylin Monroe czy Jane Mansfield. Do popularyzacji bikini przyłożyła się również Ursula Andress. W pierwszym filmie o Jamesie Bondzie pt. „Doktor No” z 1962 r. możemy ją oglądać w minikostiumie w kolorze kości słoniowej.

Brazylijskie tangas

W rewolucyjnym roku 1968 nastąpił kolejny szokujący przełom w dziedzinie strojów kąpielowych. Rudi Gernreich po raz pierwszy zaprezentował światu monokini, czyli kostium kąpielowy pozbawiony góry. Pojawienie się lycry przywróciło z kolei do życia kostiumy jednoczęściowe, które przestały przypominać wełniane pancerze, ale stały się lekkie i idealnie dopasowane do ciała.
Mniej więcej w tym czasie w powszechniejszym użyciu pojawiły się też stringi, czyli majtki zrobione ze sznurka. Wynalazek ten narodził się już przed II Wojną Światową w awangardowym Nowym Jorku, gdzie goliznę tancerek w nocnych klubach zakrywać miały wąskie rzemyczki. W latach 70. stringi pod nazwą „tangas” trafiły na brazylijskie plaże. Do Ameryki Południowej zaczęły ściągać postępowe Europejki, by tam swobodnie eksponować swoje pośladki.

Powrót do przeszłości

Kostium przestał modelować sylwetkę i służył temu, by jak najwięcej odkryć. W miejsce gorsetów i fiszbin w latach 80. XX w. pojawiła się chirurgia plastyczna. Za pomocą skalpela zaczęto powiększać piersi, zmniejszać obwód talii i ujędrniać pośladki. W kolejnej dekadzie stało się jasne, że tego typu zabiegi nie zawsze kończą się sukcesem. Historie o pękających na pokładzie samolotu silikonowych piersiach wystraszyły niejedną amatorkę skalpela. Dlatego w stanikach i kostiumach kąpielowych znowu pojawiły się fiszbiny i inne triki modelujące sylwetkę.
Dzisiaj na plaży możemy zobaczyć modele nawiązujące do każdej epoki. W nadmorskich kurortach przechadzają się panie zarówno w kostiumach retro z dłuższymi nogawkami, jak i w klasycznym bikini, bardziej odważne zaś decydują się na monokini. Czy zatem kostium kąpielowy może nas jeszcze czymś zaskoczyć?

Prześlij dalej