Ubranie za ubranie6 lutego 2009

Swapping, czyli wymiana, to najnowszy modowy trend. Jednocześnie świetny sposób, by bez zbędnych kosztów zrobić remanent w szafie, wzbogacić garderobę, a przy okazji zaliczyć dobry uczynek dla naszej planety.

Pamiętacie, jak będąc dziećmi, wymienialiście się koleżankami i kolegami „resorakami” albo ubrankami dla lalek? Nawet nie wiedzieliście, że to tzw. swapping, który ostatnio zrobił się bardzo modny wśród wielbicielek ubraniowych nowości.

Ciuchowe party

Wystarczy grupa znajomych i trochę ciuchów, których wy już nie nosicie, ale wciąż są w dobrym stanie i już możecie zorganizować swapping-party. Przyniesione przez gości rzeczy zrzuca się na stos w jednym pokoju, po czym wszyscy wybierają co ciekawsze „kąski”, mierząc stroje na miejscu.
– To co nam się już nie przyda, może sprawić dużą radość innym – opowiada Małgosia, która organizowała takie przyjęcia u siebie. – Lubię nowe ciuchy, ale szybko mi się nudzą, chętnie więc wymieniam je na inne. Ponieważ koleżanki mają podobne podejście, taki ciuchowe targowisko stanowi świetną zabawę, a przy okazji zdobycie nowych rzeczy nic nie kosztuje – śmieje się Gosia. W USA, gdzie swapping jest praktykowany od lat, stał się szczególnie popularny wśród młodych mam. Zamiana dziecinnych ubranek to sposób, by zaoszczędzić na kupowaniu za ciężkie pieniądze czegoś, z czego bobas wyrośnie w kilka tygodni.

Eko moda

Modę na wymienianie się ciuchami gorąco popierają ekolodzy, zaalarmowani dramatycznymi danymi – tylko Anglicy kupują co roku ponad dwa miliony ton butów i ubrań. By nowe mogły się zmieścić w szafach, na śmietniku ląduje rocznie ponad 900 000 ton niepotrzebnych ciuchów. Dlatego też wymienianiem zainteresowały się duże firmy. Już dwukrotnie zorganizowano w Londynie Visa Swap, otwierając w centrum miasta nietypowy magazyn z używanymi ubraniami. Przez dwa tygodnie można było przynosić do sklepu ubrania, które zalegają w szafach, bo znudziły się właścicielom. Musiały być dobrej jakości, nie zniszczone i czyste. Każda rzecz została wyceniona przez specjalistów z Visa. Im bardziej unikatowa i ekskluzywna (np. od znanego projektanta), tym więcej punktów otrzymywał na specjalnej karcie Visa Swap, ten kto ją przyniósł. Za ciekawy kapelusz można było dostać 40 punktów, a za extra płaszcz nawet 500. Zebrane w ten sposób punkty można było wymienić na ciuchy przyniesione przez innych podczas wielkiego finału akcji. Ubrania, które nie znalazły nowych właścicieli, współorganizator wydarzenia – charytatywna fundacja TRAID, zajmująca się recyklingiem tekstyliów – przekazała najuboższym.

Kawiarniane wymiany

Suzanne Agasi z San Francisco, założycielka firmy Clothing Swap (www.clothingswap.org), od kilkunastu lat organizuje ciuchowe party, których hasłem przewodnim jest „Przynieś co masz, weź to co ci się podoba”. Agasi znajduje odpowiedni lokal, załatwia catering, zaprasza stylistki i prowadzi imprezę. Zorganizowała do tej pory kilkaset imprez. Podobne spotkania są również organizowane w Polsce. W Warszawie, Łodzi i Poznaniu kilkakrotnie organizowane były swap parties, podczas których można było wymieniać się ubraniami, biżuterią, akcesoriami.
Zresztą wymieniać można się wszystkim nie tylko ciuchami – w internecie (dzięki takim stronom jak np. bubbler.pl) popularne są wymiany książek, zabawek, płyt z muzyką, a nawet… usług. Organizują je tzw. banki czasu – specjalne jednostki, które pomagają w kontaktowaniu się osób, które chętnie wymieniają się usługami – nauka języka w zamian za opiekę nad ogródkiem, albo wyjście z psem.
Zanim więc ruszycie do sklepów kuszeni obniżkami i nowościami, zastanówcie się, czy przypadkiem nie warto by się ciuchami powymieniać…

Prześlij dalej