Książka pod choinkę19 grudnia 2008

ksiazka-pod-choinke

Maluszek potraktuje książkę jak gryzaczek, natomiast pięciolatek ma już swoje literackie gusta. Czym więc się kierować, by kupiona pod choinkę książka była trafionym prezentem.

Małe dziecko z natury rzeczy nie czyta książek. Uczy się chodzić, biegać, komunikować, walczyć o miejsce w grupie, ale nie czytać. Neuropsycholodzy żartują nawet, że nauka czytania to gwałt na ludzkiej naturze. Dlatego, wybierając książkę dla takiego „czytelnika”, a przez to kształtując w nim wrażliwość czytelniczą, należy pamiętać, by: po pierwsze, wziąć pod uwagę poziom jego rozwoju; po drugie, uszanować indywidualne upodobania dziecka; a po trzecie, nie rezygnować ze swoich gustów literackich.
Na pewno nie wzięli tego pod uwagę ambitni rodzice pięcioletniego Januszka. Chłopca, który rozwijał się wolniej niż inne dzieci. Już taka była jego „uroda”. Owszem, kupowali mu sporo książek. Zachęcali do samodzielnego i wspólnego rodzinnego czytania. Nawet delikatnie przymuszali. Im bardziej jednak się starali, tym chłopiec gwałtowniej bronił się przed lekturą. Na książki nie chciał nawet patrzeć. Rodzice mieli dobre intencje. Nie pomyśleli jednak, że lektura „Robinsona Crusoe”, nawet czytana razem z tatą, to dla Januszka zbyt twardy orzech do zgryzienia. Chłopiec zaczął kojarzyć ją z czym nudnym, monotonnym i robionym na rozkaz. W efekcie nabrał do książek wstrętu. Choć to nie jest łatwe, to możemy uniknąć błędów popełnianych przez rodziców Januszka. Kiedy więc stoimy przed księgarskimi półkami, dobrze się zastanówmy, kim jest ten mały człowiek, w którego ręce trafi kupiona przez nas książka.

Lektury oseska

Uwzględniając poziom rozwoju dziecka i jego możliwości percepcji, zauważymy, że mniej więcej roczne dziecko potraktuje książkę tak jak inne przedmioty. Będzie sprawdzało fakturę, kształt, smak…czyli poznawało wszystkimi zmysłami. Należy więc wybrać przede wszystkim książkę trwałą, odporną na szarpanie, drapanie, gryzienie, rzucanie… Dobrze, gdy ma różne faktury, np. baranek w książeczce ma prawdziwą wełenkę, którą dziecko pogłaszcze, albo piłka jest wypukła, zrobiona z gumy i można ją nacisnąć. Sprawdzają się książeczki z dźwiękami, np. odgłosami zwierząt. To przyciąga uwagę dziecka do obrazka i rozwija zmysł słuchu. Niezwykle ważna jest szata graficzna: dość duże obrazki, bez nadmiaru szczegółów, kolorowe, ale bez przesady. Treść tych ilustracji powinna być realistyczna, bliska codziennym doświadczeniom dziecka. Od pierwszych spotkań dziecka z książką dbajmy, by były to chwile radosne, by rozbudzały ciekawość dziecka. Nie stresujmy siebie i dziecka, jeśli w trakcie zabawy książka zostanie zabrudzona, uszkodzona. Starajmy się zaciekawić dziecko ilustracją, opowiadając o niej, czytając podpisy. Musi to być bardzo krótkie komentarze, czasem nawet jedno słowo. Im dziecko więcej rozumie, tym częściej można pytać, gdzie na obrazku jest jakiś przedmiot, zwierzątko, osoba. Ciekawą propozycją są książeczki do kąpieli, zrobione z materiałów, którym nie szkodzi woda, często po przyciśnięciu piszczące. Nawet podczas kąpieli można oddać się lekturze! Przy okazji zostają włączone różne doświadczenia zmysłowe.

Obrazki dla dwulatka

Stopniowo dziecko zrozumie, że obrazki przedstawiają realne przedmioty. Dwulatkowi nadal proponujemy książeczki z grubymi kartkami, mogą jednak zawierać większą ilość ilustracji, nawet krótkie historyjki. Na tym etapie rozwoju dziecko już nazwie sporo obrazków i jest to dla niego świetna zabawa i nauka. Dużą przyjemność sprawi takiemu maluchowi książeczka rozkładana lub z otwieranym okienkami. Już można też zacząć wyrabiać właściwe nawyki czytelnicze. Uczyć, że nie należy mazać książek, wyrywać kartek, wkładać do jedzenia… Dziecko potrafi się chwilę skupić na tym, co mówimy, więc wysłucha krótkiego, przeczytanego tekstu. Już w tym momencie warto zwrócić uwagę dziecka na to, że książkę też czytamy a nie tylko oglądamy.

Rymowanki trzylatka

W miarę rozwoju dziecko potrafi wysłuchać coraz dłuższych tekstów, coraz więcej zapamiętać. Trzylatek opowie już bajkę. Często chce, by czytać mu ciągle to samo. Słuchając, zapamiętuje i sam potem może opowiedzieć. Doskonałe są wiersze. Dzieci szybko zapamiętują rymujące się zakończenia wersów i przy trzecim czytaniu możemy się spodziewać, że będą nas uzupełniały. Niektóre zaskoczą nas znajomością całego utworu. Wielokrotne czytanie jednego tekstu tak, by dziecko zapamiętało jego fragmenty, jest świetnym ćwiczeniem słuchu językowego, wzbogaca zasób słów i ćwiczy stosowanie różnych struktur gramatycznych.

Świadomy czterolatek

Około 4. roku życia kształtuje się prawdziwy czytelnik. W tym okresie wiele dzieci (chociaż nie wszystkie, to indywidualna sprawa) zaczyna dostrzegać w książkach tekst pisany i uświadamiać sobie, że istnieje taka czynność jak czytanie. Wtedy proponujemy książki, w których tekst pisany i ilustracja są na równych prawach (jedna strona to tekst, druga – obrazek nawiązujący do niego). Często pojawiają się prośby o wyjaśnienie czegoś, o czym dziecko usłyszy. Czterolatek umie już przekręcać cienkie, papierowe strony i uważnie słuchać, nawet próbować odgadnąć, w którym miejscu czyta dorosły. Zaczyna się zainteresowanie literami, pytanie; „Jaka to litera?”. Bywa, że dziecko bierze ulubioną książkę, siada i mówi, że teraz nam przeczyta. Patrząc w książkę, z pamięci odtwarza napisany tekst.

Gust literacki pięciolatka

Pięciolatek tak jak i starsze dzieci ma już swoje czytelnicze upodobania. Dlatego, by trafić z prezentem, starajmy się wcześniej zorientować się w jego zainteresowaniach poprzez wspólną lekturę. Podczas tych chwil spędzonych przy książce przekazujmy także swoje zamiłowania do lektur. Jeśli zaakceptuje nasz gust, będziemy mieć wspólne doświadczenia literackie. Współczesną literaturę dziecięcą oceniajmy korzystając z recenzji specjalistów, nauczycieli przedszkoli, ale także odważnie sprawdzajmy, czy dana książka nam osobiście się podoba, czy czegoś uczy lub przekazuje wartości estetyczne. Rodzić też powinien mieć własne zdanie w tej kwestii, które może skonfrontować z innymi rodzicami.

Super inwestycja

Wspólne czytanie z dzieckiem, od najmłodszych lat, to inwestycja, która się spłaci stukrotnie. Nie tylko damy bodziec do rozwoju naszym pociechom, rozwiniemy ich umiejętności językowe, wzbogacimy wiedzę. Spędzimy również wiele wspaniałych chwil z maluchem, dając mu poczucie bezpieczeństwa. Wprowadzimy go bezboleśnie w naukę czytania, co przyniesie w szkole sukces. Przed świętami ruszajmy do księgarń, by oddać się miłemu szperaniu wśród licznych propozycji dla dzieci. Sięgnijmy do wspomnień z dzieciństwa… a może zbadajmy nieznane nowe lądy literatury.

Prześlij dalej