Weekend z wojakiem Szwejkiem10 października 2008

Bieszczady w październiku są oszałamiająco piękne, dlatego warto spędzić tam rodzinny weekend. Nietypowy, bo z „Przygodami dzielnego wojaka Szwejka” Jarosława Haszka pod pachą!

Dzielny wojak Szwejk tak bardzo kochał Najjaśniejszego Pana, że gotów był ruszyć dla niego na Wielką Wojnę. I zrobił to. Na czele albo na tyłach, bo ciągle się gubił, 11. marszbatalionu 91. pułku piechoty porucznika Lukasza! Trasę od Przełęczy Łupkowskiej do przejścia granicznego Krościenka, którą szedł na front, przemierzmy wraz z nim. Środek lokomocji – do wyboru – gdyż polską część Międzynarodowego szlaku Szwejka można przebyć i samochodem, i rowerem, i pociągiem, i pieszo. Dla osób niepamiętających przygód piechura ustawiono stosowne tabliczki. 20 z informacjami turystycznymi i 80 z jego złotymi myślami. Trasa oznaczona jest c.k. kolorami, czyli żółto-czarnymi barwami Habsburgów.
Polski odcinek szlaku pieszego wynosi ok. 200 km. Rozpoczyna się od polsko-słowackiego przejścia granicznego w Radoszycach i prowadzi przez Stary Łupków, Komańczę, górę Kamień, Szczawne, górę Dział, Morochów, górę Stróżowskie Łazy, Sanok, górę Orli Kamień i Słonny Wierch, Tyrawę Wołoską, Zawadkę, Liskowate, Krościenko, Przemyśl, aż do polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Krościenko-Chyrów.
Trasa rowerowa ma długość ok. 180 km i biegnie od Radoszyc przez Łupków, Komańczę, Szczawne, Zagórz, Sanok, Tyrawę Wołoską, Liskowate i Przemyśl do Krościenka. Stamtąd dalej do ukraińskich Chyrowa, Felsztyna i Żołatyniec, gdzie pierwsza w powieści salwa obwieszcza żołnierzom, że wojna toczy się naprawdę.
Szlak im. Józefa Szwejka jest dość długi, przebiega przez przepiękne zakątki. My jednak tym razem zapraszamy w miejsca, gdzie dzielny wojak z własnej woli lub wbrew sobie popasał nieco dłużej.

Przełęcz Łupkowska

Znajduje się na południowy wschód od polsko-słowackiego przejścia granicznego w Radoszycach, gdzie dla wygody turystów poprowadzono szlak pieszy. Jednak jeśli ją pominiemy, popełnimy poważny błąd. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, tędy w pierwszych dniach lipca 1915 r. słynny handlarz psów z Pragi i jego kompani ruszyli na teren Galicji, by ginąć za Najjaśniejszego Pana i jego rodzinę. Przez przełęcz musieli przejść na piechotę, gdyż wycofujący się Rosjanie wysadzili wydrążony pod nią tunel w powietrze. Po drugie, jest to miejsce o wyjątkowych walorach turystycznych. Oddziela Beskid Niski od Bieszczadów. Leży na granicy Polski i Słowacji. Odbudowany tunel mierzy 642 m. Można wsiąść w pociąg i przejechać nim na Słowację.
Na noc możemy się zatrzymać w ośrodku agroturystycznym „Szwejkowo” – ceny za nocleg w pokojach 2- i 4-osobowych to 25 i 15 zł.

Komańcza

Chociaż wieziony pociągiem 11. marszbatalion nie zatrzymał się tutaj na popas, to warto poświęcić godzinę, by odwiedzić kwatery żołnierskie na tutejszym cmentarzu.

Sanok

Na miejskim deptaku można się przysiąść do dobrego wojaka Szwejka odpoczywającego na ławeczce i przykładem naszego bohatera podumać nad niezwykłymi kolejami człowieczego losu. Ten pełen refleksji nastrój warto podtrzymać w mieszczącej się nieopodal restauracji „U Szwejka”, gdzie czekają na nas: „Żołnierska strawa 91. budziejowickiego pułku” (czerwona fasola z mięsem i ostrą papryką) za 13 zł, knedliczki z gulaszem i kapustą za 15 zł lub „Pieczeń wieprzowa na piwie wg Szwejka” (mięso wieprzowe w sosie, ziemniaki, surówka). Po obiedzie ruszamy pod budynek dawnego gimnazjum im. Królowej Zofii, gdzie w lipcu 1915 r. kwaterował wojak, a potem do Zaułku Józefa Szwejka (odchodzi od ul. Jagiellońskiej), przy którym za Franza Josefa działał cieszący się wśród żołnierzy bardzo dobrą opinią lokalny lupanar.

Przemyśl

Szwejk zawsze chadzał swoimi ścieżkami. I chociaż czasami wpędzało go to w nie lada opały, jednak wrodzone, a przyzna każdy, wyjątkowe cechy charakteru, za każdym razem ratowały go z opresji. Ocaliły go nawet od plutonu egzekucyjnego, przed którego lufy niemalże wlazł, kiedy szukał kwater dla dzielnej, maszerującej do Felsztyna 11. kompanii 91. pułku piechoty. Wlazł, i to w znalezionym nad jeziorkiem rosyjskim mundurze. Przebrał się weń, by sprawdzić, jak może się czuć rosyjski żołnierz. Eksperyment nie do końca się udał, gdyż Szwejk został aresztowany przez c.k. żandarmów i pod Przemyślem dołączony do kolumny jeńców.
Z książki wiemy, że wszedł do miasta ulicą Słowackiego i noc spędził na Bakończycach w XXI forcie artyleryjskim. W latach 20. ubiegłego wieku budowlę częściowo rozebrano, a w latach 40. Sowieci przerobili pozostałą część na potrzeby wojska.
Wojak przesłuchiwany był na odwachu przy ul. Smolki 13. Budynek możemy oglądać do dziś, ale nie wygląda dobrze. W o wiele lepszym stanie jest gmach komendy garnizonu przy Mickiewicza 24, do którego go zaprowadzono i gdzie spędził kolejną noc w towarzystwie myszy, zajadających się c.k. czapkami, płaszczami i kocami w zlokalizowanym za ścianą c.k. magazynie. Z aresztu został doprowadzony do sądu wojskowego przy ul. Rokitniańskiej, o której czasach świetności świadczą już tylko otwory nad bramą. Kiedyś cesarski orzeł dumnie rozpościerał nad nią skrzydła. Tuż obok znajduje się więzienie. Najprawdopodobniej tam wykonano by na Szwejku wyrok za zdradę Najjaśniejszego Pana, mimo że „tyle już dla niego na tej wojnie wycierpiał”. Na szczęście o wojaka upomniała się macierzysta Żelazna Brygada. Dlatego dziś, zamiast udać się na cmentarz, by zobaczyć mogiłę wojaka, możemy przejść spacerkiem na dworzec kolejowy, z którego słynny Czech wyruszył do swej kompanii.
Przemyśl to najbardziej „szwejkowe” miasto w Polsce. Co roku w lipcu odbywają się tutaj Wielkie Manewry Szwejkowskie w Twierdzy Przemyśl. Tutaj bohater ma swój zaułek i oczywiście pomnik ustawiony na placu Dominikańskim. Z nieodłączną fajeczką siedzi sobie wygodnie na skrzyni z amunicją i popija piwko. Jak przystało na żołnierza, o którym komisja wojskowa orzekła, że jest idiotą, również w Przemyślu Szwejk miał problem z głową. Przemyskie Stowarzyszenie Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka jeszcze na wiosnę tego roku apelowało do lokalnego społeczeństwa o dostarczenie 30 kg miedzi, której zabrakło na wykonanie głowy słynnego prażanina.

Krościenko

Józef Szwejk dociera tu z kompanami 16 lipca. Nie musi przejmować się przejściem granicznym, bo wybudowano je kilkadziesiąt lat później. Natomiast my możemy skorzystać z okazji i z paszportem w ręku (nie potrzebujemy ukraińskiej wizy) pojechać do Chyrowa, gdzie wojak został aresztowany jako rosyjski zbiegły jeniec, a stamtąd wypuścić się na zakupy do Lwowa.
Do Krościenka prowadzi obecnie droga krajowa nr 84. Przejście jest czynne całą dobę. Dla samochodów osobowych wydzielono w każdym kierunku po dwa pasy. Tutaj też znajduje się kolejowe przejście graniczne Krościenko-Chyrów.

Prześlij dalej