Synapsa reaktywacja10 października 2008

Informacje zebrane w dzieciństwie, nawet zapomniane, są przechowywane w naszym mózgu i nawet po latach można je uaktywnić.

Gdy urodził się Michał, jego mama była świeżo upieczoną absolwentką anglistyki. Nie zdążyła jeszcze podjąć żadnej pracy, a przez 3 najbliższe lata chciała zostać w domu z dzieckiem. Nie chcąc jednak tracić umiejętności językowych, postanowiła mówić do dziecka po angielsku. Reszta rodziny mówiła po polsku. Michał większą część czasu spędzał z mamą, więc gdy zaczął mówić, łatwiej nasuwały mu się angielskie słowa, zwroty, zdania. Jednak gdy jako trzylatek poszedł do przedszkola, mama zaczęła mówić do niego wyłącznie po polsku. Michał nie uczył się nigdzie angielskiego (kilkanaście lat temu, dzieci nie uczyły się tego języka od przedszkola) i… zapomniał go. Dopiero w szkole średniej ze swoimi koleżankami i kolegami rozpoczął naukę tego języka od podstaw. On jednak uczył się inaczej. O wiele łatwiej. Nauczyciele uznali, że jest uczniem o szczególnych zdolnościach językowych. Doświadczenia z dzieciństwa nie pozostały bezowocne.

Ciche połączenia

Jak to się dzieje, że informacje zebrane w dzieciństwie i młodości, nawet zapomniane, są przechowywane w naszym mózgu? Nasz mózg uczy się stale, bo stale odbieramy komunikaty. Informacje (dotykowe, wzrokowe, słuchowe itd.) są przekazywane w formie impulsu nerwowego z jednego neuronu do drugiego. Na informacje wejściowe reagujemy wyprodukowaniem odpowiedniej informacji wyjściowej, która kieruje naszym zachowaniem. Np. jeśli czujemy ukłucie, to odsuwamy palec od przedmiotu, którego dotykamy. Ilość komórek nerwowych niewiele się zmienia od chwili narodzin. Przybywa tylko połączeń między nimi. Ponieważ, jeśli mamy dużo doświadczeń, uczymy się, to komórki nerwowe tworzą między sobą nowe połączenia (tzw. synapsy), by przekazywać informacje między sobą. Komunikacja w układzie nerwowym odbywa się więc dzięki synapsom nerwowym. Jeśli synapsa jest często używana, bo często pojawia się bodziec, staje się mocnym połączeniem. Jeśli przestaje być używana, słabnie, staje się tzw. cichym połączeniem. Mimo że takie ciche połączenie przestaje pełnić jakiekolwiek funkcje, istnieje i może się szybko reaktywować w sytuacji ponownego uczenia się.
Niemiecki psycholog prof. Manfred Spitzer wyjaśnia, że dorosły, który wraca do przerwanej w dzieciństwie nauki przedmiotu, reaktywuje powstałe w dzieciństwie ciche połączenia. Jeżeli takie ciche połączenia nie istnieją, nauka pewnych umiejętności jest bardzo trudna lub w ogóle niemożliwa.

Odrabianie lekcji czy zdobywanie doświadczeń?

Oferta odpłatnych zajęć pozalekcyjnych jest coraz bogatsza. W miejskich domach kultury znajdziemy propozycje kółek plastycznych, grup tanecznych, recytatorskich, teatralnych, nauki gry na instrumencie, malowanie na szkle, garncarstwo… Ponadto możemy zapisać dziecko na basen, akrobatykę, do szkoły językowej, prywatnej szkoły muzycznej lub na inne zajęcia sportowe prowadzone przez różne kluby. Coraz więcej kół zainteresowań, i to bezpłatnych, pojawia się również w szkołach publicznych. Wielkość tej oferty zależy od zaradności władz gminnych. Czasem jest ona uboga – kilka godzin z puli pozostającej do dyspozycji dyrektora na liczącą prawie 800 uczniów szkołę, co absolutnie nie zaspokaja potrzeb. Jednak w niektórych gminach szkoły otrzymują specjalną pulę godzin na koła zainteresowań. Dzięki temu np. uczniowie z podwarszawskich Marek mogą korzystać nie tylko z kół przedmiotowych (np. polonistycznego, historycznego, matematycznego czy sportowego), ale również dziennikarskiego, tanecznego, teatralnego, koła Unii Europejskiej.
Ale czy warto walczyć o to, by dzieci miały czas na zajęcia pozalekcyjne, skoro dla wielu nauczycieli i rodziców najważniejsze wydaje się odrabianie lekcji, bo wtedy dzieci się uczą? A może posadzenie dziecka przy książce jest najprostszym uspokojeniem sumienia dorosłych, że zadbali o dzieci i ich edukację.

Zabójczy brak wrażeń

Unieruchamiając na długie godziny dziecko nad książką, ograniczamy mu dopływ bodźców zmysłowych. Ich długotrwały niedobór jest dla naszego mózgu niekorzystny, ponieważ komórki nerwowe pozostają bezczynne. Trzy podstawowe zmysły człowieka odbierające bodźce z otaczającego nas świata to dotyk, propriocepcja (czucie swojego ciała) oraz układ przedsionkowy (równowaga). Brak takich bodźców może doprowadzić niemowlę nawet do śmierci. Również dla starszych dzieci zróżnicowane bodźce otoczenia są niezbędne do rozwoju. Szczególnie ruch i dotyk stymulują mózg. Ruchy skoordynowane (np. żonglerka, taniec, ćwiczenia akrobatyczne itd.) stymulują wytwarzanie neurotrofin, naturalnych substancji pobudzających wzrost komórek nerwowych i wzrost liczby połączeń nerwowych w mózgu. Doświadczenie przeprowadzone przez naukowców z uniwersytetu w Ratyzbonie pokazało, że proste ćwiczenia mogą wpływać na rozwój tkanki mózgowej, podobnie jak rozwijana jest tkanka mięśniowa. Np. żonglowanie wpływa na powiększenie się objętości istoty szarej w okolicach środkowo-skroniowych (związanych z magazynowaniem informacji o tym, jak zauważamy i przewidujemy ruch obiektów). Ucząc się śledzić lot piłek podczas żonglowania, możemy poprawić umiejętność czytania, która wymaga śledzenia liter. Im więcej ćwiczymy, tym więcej wrażeń dostarczamy mózgowi. Tworzy się więcej połączeń nerwowych. Przyswajanie kolejnych umiejętności będzie w związku z tym łatwiejsze.
Jeśli więc zaczynamy zastanawiać się, czy warto walczyć o to, by dzieci miały czas na zajęcia pozalekcyjne, skoro dla wielu nauczycieli i rodziców najważniejsze wydaje się odrabianie lekcji, nie wahajmy się. Warto!

Prześlij dalej