Kobieta i b(rak)10 października 2008

Często boją się pokazać twarz. Nie chcą być jednak postrzegane jako ofiary odarte z kobiecej godności, z potocznie rozumianej pełni kobiecości. Nie chcą być świętymi na siłę.

O nowotworze zawsze mówiło się z fałszywym wstydem, z pewną dozą zażenowania. Tym trudniej poruszać temat raka piersi u kobiet, które z powodu choroby czują się inne, gorsze, lękają się odrzucenia czy napiętnowania ze strony społeczeństwa, przede wszystkim jego męskiej części. Dogłębną analizę problemu prezentuje książka pt. „Kobieta i b(rak). Wizerunki raka piersi w kulturze” pod redakcją Edyty Zierkiewicz i Aliny Łysak.

Niechciana świętość

Wszystko zaczyna się od podjęcia decyzji o wizycie u lekarza i zmierzenia się z diagnozą. To szczególna chwila. Często niesie ona ze sobą wyrok. Potem operacja – mastektomia, która zabiera kobiecie piersi. I jeszcze chemioterapia – brak włosów. Konsekwencje leczenia bywają straszliwe. Wyniszczenie organizmu silnie oddziałuje na i tak skołataną psychikę. Dlatego widok chorych na raka kobiet może przywodzić na myśl wizerunki świętych męczennic (np. św. Agaty Sycylijskiej, której oprawcy rozszarpali i obcięli piersi; uznano ją za patronkę pań po zabiegu mastektomii).

Jestem kobietą!!!

Ten bolesny brak wpływa na obraz kobiety, której usunięto piersi. Można je zrekonstruować – to fakt. Można też zdecydować się na sztuczne włosy, ale peruka na głowie budzi niezdrową ciekawość gapiów, co tylko podsyca lęk przed własną cielesnością, przed odbiciem sylwetki w lustrze czy w witrynie sklepowej.
Nieuchronnie dochodzi do konfrontacji stereotypu „kobiety pełnej” – karmiącej matki, seksownej kusicielki ze zgrabnym biustem itp. – z obcym „ja”, antytezą tego, co „normalne”.
By przetrwać, fundamentalnym zadaniem staje się wypracowanie pozytywnego spojrzenia na siebie: „Wracam do zdrowia. Mogę kupić nowy dom, spotkać się z długo niewidzianymi przyjaciółmi… Mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia”.

W blasku fleszy

Na oswojenie ludzi z terminem „rak” niewątpliwy wpływ miała dramatyczna walka z chorobą dwóch dziennikarzy telewizyjnych – Kamila Durczoka i Marcina Pawłowskiego. Ten drugi przegrał starcie z rakiem, ale do końca był czynny zawodowo. O swojej chorobie mówił na antenie, a widok jego łysej głowy poruszał opinię publiczną.
Równie znamienny jest przypadek piosenkarki pop, Kylie Minogue, która wystąpiła w roli ambasadora na rzecz świadomości zagrożenia nowotworem piersi. Zdaniem australijskich naukowców, ów pojedynczy przypadek spowodował wzrost odsetka kobiet poddających się badaniom przesiewowym. Świadczy to o tym, jak silny wpływ na społeczeństwo i jego świadomość zdrowotną może mieć grono tzw. celebrities. To dobry sygnał, ale Polska to nie Europa Zachodnia – w naszym kraju wykrywalność nowotworu piersi wciąż pozostawia wiele do życzenia, bez względu na działanie impulsów płynących z zewnątrz.

Naznaczone b(rakiem)

Tytuł książki „Kobieta i b(rak). Wizerunki raka piersi w kulturze” powstał pod wpływem piosenki Lecha Janerki pt. „Brak”, pochodzącej z płyty „Plagiaty”.
„W piosence Janerki usłyszałyśmy grę słów, która dobrze oddaje sytuację kobiet po mastektomii. Czasami zdiagnozowany i leczony rak pozbawia kobietę piersi, ten brak zaś jest ciężko przeżywany, ponieważ piersi są, w powszechnym mniemaniu, atrybutem kobiecości. Kwestia braku nakierowuje też nasze myślenie na jeszcze szersze sposoby interpretowania miejsca kobiety w społeczeństwie, a zwłaszcza klasyczną teorię psychoanalizy” – piszą autorki w przedmowie do swojej książki. Co to oznacza w praktyce? Według teorii freudowskiej dziewczynki identyfikują się z matką poprzez zazdrość o penisa (sądzą, że zostały wykastrowane). Czują się zatem niekompletne, gorsze, ich płeć im doskwiera. Wynika z tego, że kobiety naznaczone są „brakiem”.
Na okładce książki wykorzystano fotografię kobiety zakrywającej dłońmi twarz i bliznę po amputowanej piersi. Zdjęcie (wykonane przez Izabelę Moczarną-Pasiek) odpowiada realiom życia w Polsce, bo przeciętnej osobie cierpiącej po mastektomii jeszcze daleko do „bycia Amazonką”, postawy pełnej godności, dumy, aktywności. Po ciężkiej chorobie kobieta ma prawo przejść kolejno przez etapy rozmaitych stanów emocjonalnych, by w ostatecznym rozrachunku oswoić ból i odnaleźć swoje „nowe” ciało.

Trzeba o tym mówić

Książka pod redakcją Edyty Zierkiewicz oraz Aliny Łysak daje czytelnikowi wgląd w strukturę kobiecej psychiki doświadczonej nowotworem piersi. W czterech działach tematycznych („Mity, symbole, przesądy”, „Współczesne Amazonki”, „Sztuka”, „Wizerunki medialne”) znajdują się eseje autorstwa m.in. Magdaleny Salamon, Anny Mazurkiewicz i Krystyny Kofty (traktowanej w mediach jak „etatowa pani od raka piersi”). Kofta zawsze otwarcie mówiła o swojej chorobie, a przemyślenia publikowała w „Twoim Stylu”. O zmaganiu się z nią napisała książkę w formie diariusza pt. „Lewa, wspomnienie prawej”. Stworzyła również serię prac plastycznych wyrażających poczucie zagrożenia, alienacji.
Próbę kreatywnego przetworzenia wstrząsającej walki z rakiem piersi podjęła również Alina Szapocznikow, polska artystka, o której pisze w książce Iza Kowalczyk. Pod koniec życia stworzyła cykl rzeźb „Nowotwory”, czyli „portrety” guzów nowotworowych – okrutnej i niepohamowanej destrukcji. Szapocznikow stworzyła niepowtarzalny język form artystycznych, ujętych w kategoriach biologii i fizycznego przemijania.
I Kofta, i Szapocznikow poprzez sztukę dały możliwość współuczestnictwa w swoim dramacie, odkrywając zakątki własnej psychiki i obnażając cierpienie na naszych oczach. Cierpienie, które dla wielu kobiet wciąż jest związane ze śmiercią kobiecej tożsamości.

„Kobieta i b(rak). Wizerunki raka piersi w kulturze”, praca zbiorowa pod red. Aliny Łysak i Edyty Zierkiewicz, Wydawnictwo MarMar 2007, 176 stron

Prześlij dalej