Anielski spokój10 października 2008

anielski-spokoj

Stres, zmęczenie, groźba pomyłki, zdenerwowani klienci… Dla tych, którzy chcieliby wyrwać się z codzienności i zanurzyć w oceanie spokoju, zakonnicy oferują pobyt na terenie swojego klasztoru. Wytchnienie znajdą tu nie tylko wierni i pobożni.

– Cisza i mistycyzm tego miejsca sprawiają, że po kilku godzinach wracam do domu inna, uspokojona, bo tam czas nie biegnie, ale nieśpiesznie upływa – swoimi przeżyciami z pobytu w klasztorze w Rytwianach dzieli się z internautami Elżbieta. – Ten urokliwy zakątek wywołuje uczucie tęsknoty i chęć wracania do niego, jak do pięknych miejsc z dzieciństwa.

Spojrzeć z dystansu

Jak przypomina o. Bernard Sawicki, przeor benedyktynów z Tyńca, klasztory mają długą tradycję goszczenia u siebie osób świeckich. Benedyktyni z Tyńca nie wymagają od swoich gości rekomendacji od proboszcza ani uczestniczenia w ich rytmie dnia. Włączenie się w modlitwy jest możliwe, ale nieobowiązkowe. Przestrzegać trzeba tylko pory posiłków. Poza tym jednym punktem możemy zaplanować swój dzień dowolnie, np. zwiedzić klasztor, wysłuchać rekolekcji połączonych z warsztatami ikebany (japońskiej sztuki układania kwiatów) lub po prostu rozkoszować się przyrodą i otaczającą nas prostotą.
– To dobry sposób na relaks dla osób, które grzęzną w wirze codziennych zadań czy wręcz wpadają w pracoholizm. Daje szansę zatrzymania się, pomyślenia o rodzinie i o tych wartościach, które gubimy w normalnym, zabieganym życiu – zapewnia Anna Holak-Puczyńska, psycholog. Jak mówi, takie wyciszenie się, zmiana atmosfery, oderwanie od kwestii materialnych, sprzyja złapaniu równowagi psychicznej.

Odnowa przez grzybobranie

XVII-wieczny klasztor w sercu leśnej głuszy to wymarzone miejsce dla tych, którzy na chwilę chcą uciec od cywilizacji. Ale „Pustelnia Złotego Lasu” w Rytwianach koło Staszowa (woj. świętokrzyskie) oferuje o wiele więcej niż możliwość spacerów wśród stuletnich drzew. Program odnowy duchowej stworzony został przez psychologów i terapeutów zajęciowych. Obejmuje warsztaty manualne, np. garncarstwo, zajęcia ruchowe, udział w grzybobraniu, a także poznanie miejscowej kultury i opartego na kontemplacji stylu życia kamedułów.
– Nikomu nie nakładamy włosiennicy i nie każemy spać w trumnie. Prowadzimy nowoczesny ośrodek, który odpowiada potrzebom dzisiejszego człowieka – z uśmiechem uspokaja ks. Tomasz Lis z Rytwian. – Niektórzy na początku są przerażeni na samą myśl o modlitwach, ale obserwuję, jak odkrywają wartość tego spojrzenia w siebie. Modlitwa nie jest zresztą obowiązkowa. Każdy jest zaproszony do tego, by odnaleźć własny rytm dnia.

Co łaska

Wyjazd w poszukiwaniu wyciszenia nie musi się wiązać z ogromnym wydatkiem. Wprawdzie Dom Gości u benedyktynów tynieckich oferuje dobę w jednoosobowym pokoju za 80 zł, a opłata za tygodniowy turnus w Rytwianach wynosi 990 zł, są jednak mniej kosztowne oferty. Mniszki ze Złoczewa oraz kameduli na krakowskich Bielanach nie mają ustalonej opłaty za pobyt. Jest to kwestia indywidualna, ustalana z osobą zainteresowaną.
Wypoczynek na swoim terenie umożliwia też wiele innych zakonów, m.in. franciszkanie w Pińczowie, paulini w Mochowie koło Głogówka, karmelici bosi z Piotrkowic pod Kielcami.

Prześlij dalej