Planeta Stary Teatr5 września 2008

Książka „Portrety nie tylko filmowe” to oryginalny zbiór sylwetek wybitnych artystów związanych z krakowskim Starym Teatrem. Sportretowała ich dokumentalistka Marta Węgiel.

Anna Dymna w zżytym i lubiącym dobrą zabawę środowisku kolegów ze Starego Teatru uchodzi za wyniosłą. Stroni od wódki, nie gra w pokera, nie śpiewa na całe gardło zwariowanych piosenek, w kontaktach zachowuje grzeczny dystans, a w czasie pamiętnego wyjazdu teatru do Wilna z „Weselem” w reżyserii Andrzeja Wajdy nie pojawiła się na pożegnalnym bankiecie! Tymczasem aktorka w zaciszu swego domu zwierza się ze swych uczuć, żali się nad doznanymi krzywdami, cierpi z powodu ran, których czas nie chce zaleczyć.
Na kartach książki płynie szczera spowiedź kobiety, która, pomimo upływu czasu, nie może pogodzić się ze stratą męża. – To nieprawda, że czas leczy rany. Przeciwnie, wszystko wyostrza i idealizuje. Każdego mężczyznę porównywałam do Wieśka, on był niezwykłym człowiekiem. To był diabeł nie mężczyzna.
Wiesław Dymny nauczył ją, młodziutką aktorkę, która błyskawicznie osiągnęła status gwiazdy, dystansu do grona pochlebców i do samej siebie. – On mi powiedział: Masz tu sracz przetykać, mebel zrobić… a co, ty jesteś lepsza od innych, czy co? – wspomina aktorka. Mimo że po tej wielkiej miłości przyszła kolejna, to jednak życie nie oszczędziło jej rozczarowania. – Wszystko przegrałam – mówi Dymna. – Choć… nie mogę powiedzieć, że wszystko, bo z tego związku zostało coś, co jest najważniejsze.
W dniu, gdy Marta Węgiel, zachwyca się aromatem wędzonej herbaty i rejestruje na potrzeby filmu dokumentalnego wyznania Dymnej, aktorka ma czterdzieści lat, zmieniła się fizycznie, („robię się coraz większa!”), co czasami wywołuje szczere, choć niemiłe reakcje jej wielbicieli: „Jezu, z pani to tylko głos został!” – z przerażeniem skonstatował jeden z nich.
– Jestem, podejrzewam, bardzo szczęśliwą kobietą, bo spotkało mnie coś, co nie spotyka wielu ludzi. Przeżyłam wielką wspaniałą miłość – podkreśla aktorka. Nie sposób jednak nie dostrzec, że coś jest nie tak. Że wywiad ze szczęśliwą, spełnioną kobietą nie może mieć aż tak pełnego smutnej zadumy podsumowującego charakteru!

W nowej przestrzeni

Mam ogromną rodzinę… Niezwykłe „dzieci” z Festiwalu Albertiana, te śpiewające z Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, moje najukochańsze, choć niektóre kilkudziesięcioletnie, z warsztatów terapeutycznych z Radwanic… Te zagrane przeze mnie role mogą teraz pracować dla tych, którzy potrzebują pomocy. Pewna wartość, która przemija, może zmienić się w coś trwałego. Los otworzył przede mną nową przestrzeń działań. Jestem im potrzebna, ale i oni mnie, być może jeszcze bardziej. Dla nich założyłam Fundację „Mimo Wszystko” – to już nie są słowa grzejącej się w cieple wspomnień o Wiesiu bezbronnej Ani, ale deklaracja dojrzałej, silnej kobiety. Padają podczas wywiadu, który Marta Węgiel przeprowadza z Dymną po prawie szesnastu latach od spotkania, w czasie którego kręcono materiał filmowy. Znów padają pytania o pieczenie chleba, o mężczyzn, o aktorstwo, ale Dymna jest już inną kobietą. Nie piecze już chleba, bo nie ma na to czasu, nadal jest aktywna zawodowo, prowadzi program w telewizji i poświęca wszystkie siły fundacji.
I chociaż „wciąż jej za dużo”, jest niezwykle piękną, urzekającą kobietą.

Wracamy do tematu

Na takim właśnie pomyśle Marta Węgiel oparła swoją książkę. Przed kilkunastu laty na potrzeby filmów dokumentalnych rejestrowała rozmowy ze sławami Starego Teatru: m.in. Janem Peszkiem, Krzysztofem Globiszem, Andrzejem Grabowskim, Janem Nowickim. Dziś włącza magnetowid i konfrontuje rozmówców z postawami, które prezentowali ponad dekadę temu.
Jana Nowickiego, który przed dekadą bez zażenowania opowiadał o swym przywiązaniu do siedmiu grzechów głównych, wypytuje o praktykowanie cnót wiary, nadziei i miłości. Tadeusza Bradeckiego, niegdyś deklarującego, że teatr jest dla niego pełną frajdy bluźnierczą powtórką dnia stworzenia, pyta o motywy wycofania się z polskiego teatralnego piekiełka. Jana Stuhra, który cytując prof. Bardiniego, zapowiadał, że teraz będzie przygotowywał się do starości, dopytuje o szczegóły bogatych planów aktora na przyszłość. Przy okazji dowiadujemy się wiele o życiu zawodowym, marzeniach i sprawach prywatnych osób z panteonu polskiego teatru.

„Portrety nie tylko filmowe”, Marta Węgiel, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008

Prześlij dalej