Kajakiem przez „Piekiełko”4 września 2008

Spływ kajakowy Brdą to świetny pomysł na spędzenie słonecznego wrześniowego weekendu. Kosztuje niewiele, a przy tym zapewnia całej rodzinie masę niezapomnianych wrażeń.

– Dość leniwie płynęliśmy sobie zakolami Brdy. Razem z synem podziwialiśmy wspaniałe drzewa Borów Tucholskich, a szczególnie olszę szarą, którą chyba po raz pierwszy widziałem na oczy – wspomina tegoroczny spływ Marian Bieniek, dziennikarz z Warszawy. – Gdzieś na wysokości wsi Gołąbek przyłączyła się do nas wydra. Biegła wzdłuż brzegu, jakby zamierzała towarzyszyć naszym kajakom. Ona gapiła się na nas, my na nią. Nawet nie zorientowałem się, że nurt nagle stał się szybszy, a za zakolem czekała na nas przeszkoda – zwalone drzewo. Zareagowaliśmy za późno. Grzmotnęliśmy w pień. Kajak natychmiast ustawił się w poprzek, po czym złapaliśmy przechył. Woda obfitym strumieniem wlała się do środka. Gdybym w ostatniej chwili nie złapał gałęzi, wylądowalibyśmy w wodzie. Wyrównaliśmy i nie używając wioseł, tylko przeciągając kajak od jednego konaru do drugiego, dobrnęliśmy do miejsca, w którym pień i konar tworzyły naturalną czterdziestocentymetrowej wysokości bramkę. Tyle nam wystarczyło, żeby się przecisnąć na drugą stronę. A wydra? Postała jeszcze kilka sekund i zawróciła. Wiałem wrażenie, że miała bardzo zawiedzioną minę.

Może być mokro

To typowe wspomnienia przygód na spływie kajakowym. Do tego dochodzą cudowne widoki, cisza, las, przeszkody, a czasami wywrotki, na które jesteśmy narażeni na trudniejszych szlakach wodnych, a do takich zaliczają się niektóre odcinki Brdy.
Dlatego propozycja spłynięcia tą rzeką u progu jesieni jest adresowana dla rodzin z dziećmi, które ukończyły już piętnaście lat. Woda w rzece jest już wtedy chłodna i ewentualne wywrotki zakończone kąpielą mogą przestraszyć maluchy i już na wiele lat zniechęcić je do kajakarstwa. Ponadto na niektórych odcinkach nurt rzeki jest dość szybki i znad wody wystają kamienie, więc pokonanie przeszkód w postaci np. powalonych drzew wymaga nieco sprawności i siły. Na trzydniową wyprawę proponujemy wybrać odcinek: Rytel–Woziwoda–Rudzki Most–Gostynin Nogawica.

Sprzęt i organizacja

Skąd wziąć kajaki i jak je przetransportować na miejsce, nie musimy się troszczyć. Wystarczy wejść do internetu, wpisać w wyszukiwarce hasło „spływ kajakowy Brda” i na ekranie pojawi się kilka linków do stron firm organizujących spływ i wypożyczających wszystko, czego początkujący wodniak może potrzebować. Jeśli chcemy, wypożyczający sprzęt zawiezie nas na miejsce wodowania kajaków, a po zakończeniu wyprawy odbierze je i za darmo przewiezie kierowców na parking, na którym zaparkowali samochody.
– Kiedy będziemy decydowali się, która z firm ma zorganizować nam weekend, nie wybierajmy najtańszej opcji – ostrzega Mirosław Kowalski, lekarz z Bydgoszczy. – Ja srogo zawiodłem się na tanich kajakach wypożyczonych przez PTTK. Prawie wszystkie nabierały wody. Tymczasem wybór mamy spory. Od prostego, ładownego, zaopatrzonego w wodoszczelny luk bagażowy Relaxa II (za ok. 20 zł na dobę), po polietylenowy, wytrzymały na uszkodzenia, wyposażony w ster i wygodne foteliki Orio (za ok. 35 zł za dobę). Do tego są jeszcze m.in. trzy- i czteroosobowe kanoe, które dzięki szerokiemu dnu i kilowi są stabilne i bardzo pakowne (za 32 i 40 zł za dobę). Do nich można włożyć specjalne 60-litrowe wodoodporne beczki bagażowe (za 30 zł za dobę).

Prześlij dalej