W zdrowym ciele zdrowy śmiech23 lipca 2008

Śmiech jest najprostszą i najdoskonalszą formą gimnastyki. Bo ćwicząc (czytaj: śmiejąc się) wzmacniamy i umysł, i ciało. A żeby było jeszcze śmieszniej, od niedawna, i to całkiem na poważnie, zajęli się śmiechem uczeni, dowodząc, że ma on niezwykłe właściwości lecznicze.

Wyniki badań przedstawione na trwającej w Orlando na Florydzie dorocznej konferencji Amerykańskiego College’u Kardiologii (ACC) nie pozostawiają złudzeń.
– Porządna dzienna dawka śmiechu daje efekty porównywalne z oddziaływaniem na system sercowo-naczyniowy ćwiczeń fizycznych – uważa dr Michael Miller z uniwersytetu w Maryland. Uczony zastrzegł jednak od razu, że nie należy rezygnować z codziennej gimnastyki i zastępować ją śmiechem. Ale, jak mówi, śmiać trzeba się jak najczęściej. – Pół godziny ćwiczeń minimum trzy razu w tygodniu, a do tego kwadrans śmiechu dziennie w zasadniczy sposób poprawią stan naszego zdrowia i systemu krwionośnego – zapewnił dr Miller.

Gelotologia w praktyce

Pierwsze wzmianki na temat zastosowania śmiechu w terapii znajdujemy już w średniowieczu. Ówcześni medycy zalecali śmiech pacjentom po operacjach. Uważali bowiem, że nie tylko przyspiesza on zabliźnianie się ran, ale uśmierza też ból po zabiegu. Nie bez przyczyny też na królewskich dworach zatrudniano błaznów i kuglarzy, których popisy bawiły biesiadujących gości, pobudzając przy tym ich układy trawienne.
Dziś gelotologia (od greckiego „gelos”, czyli uśmiech), nauka badająca wpływ śmiechu na organizm ludzki, jest już pełnoprawną dziedziną medycyny, która w pełni doceniła zbawienne właściwości śmiechu. Na całym świecie otwiera się gabinety, w których pacjentów poddaje się terapii śmiechem. Podobno doskonałe efekty lecznicze dają grupowe sesje. Jedną z pierwszych stworzył indyjski doktor Madan Kataria. W połowie lat 90. zaczął organizować w Indiach tzw. Kluby Śmiechu. Ich członkowie spotykają się codziennie rano przed pójściem do pracy w parkach i wspólnie śmieją się, wykonując przy tym proste ćwiczenia oddechowe. Dziś w Indiach działa około kilkuset Klubów Śmiechu.
Tymczasem lekarze ze szpitala dziecięcego w Edynburgu tak bardzo wierzą w uzdrawiającą moc śmiechu, że zatrudnili na stałe komika. Z kolei personel Szpitala św. Józefa w Houston w Teksasie serwuje pacjentom codzienną dawkę śmiechu, opowiadając im przez kwadrans dowcipy. Zwyczaj ów wprowadzony został po tym, jak kierownictwo lecznicy zauważyło, że pacjenci poddawani takiej kuracji są wypisywani do domu niemal dwa razy wcześniej niż pozostali chorzy.

Pobudza, znieczula i uodparnia

W czym właściwie tkwi zbawienna moc śmiechu? Przede wszystkim pobudza on krążenie krwi. Według badań prowadzonych pod kierunkiem prof. Williama Frey’a, psychiatry z uniwersytetu w Stanford, wystarczy 5 minut gromkiego śmiechu, by nasze tętno podskoczyło do 130 uderzeń na minutę. To oznacza, że 100 gromkich uśmiechów oddziałuje na nasze krążenie z taką samą mocą, jak 10 minut wiosłowania.
Ale krążenie to nie wszystko. Śmiech pobudza czynności mózgu i w ten sposób stabilizuje naszą psychikę. Śmiejąc się, bierzemy zwykle głęboki wdech, który pobudza serce, klatkę piersiową, przeponę i płuca. Taki masaż ma zbawienne działanie na nasz organizm, ponieważ na co dzień mamy zwykle tendencję do spłycania oddechu. Tymczasem podczas śmiechu nasz oddech intensyfikuje się, co z kolei powoduje wytwarzanie większej ilości endorfin. W rezultacie mniej cierpimy z powodu bólów głowy, mięśni czy zębów, a ponadto w niepamięć odchodzą smutki, które wypiera przypływ humoru i dobrego samopoczucia.
Śmiech odpowiada za równowagę pracy organów wewnętrznych. Najlepsze działanie ma śmiech tzw. serdeczny, głęboki, do rozpuku. Wspomaga wówczas leczenie astmy, migreny, skurczów żołądka. Do tego zwiększa odporność. Ann Rosen, amerykańska lekarz psychiatra, pobrała swego czasu ślinę grupie osób, którzy kilka minut wcześniej oglądali zabawną komedię. Podczas analizy próbek zauważyła, że w pobranej ślinie znajduje się podwyższona ilość immunoglobuliny, substancji, która zwiększa odporność organizmu.

Prześlij dalej