Maszyna do mieszkania ZeroHouse23 lipca 2008

Jest wyjątkowy. Całkowicie niezależny od dostawców prądu, wody, gazu. I można go postawić, gdzie tylko chcemy.

Kapitan Ameryka wsiada na harleya i kontynuuje podróż na Florydę przez bezdroża Nowego Meksyku. Kiedy już zmierzcha, nie szuka gościny w przydrożnym gospodarstwie czy hippisowskiej komunie. Zatrzymuje się tam, gdzie jego zdaniem jest najpiękniej. Specjaliści z firmy, która wiozła za nim sporych rozmiarów pakunki, błyskawicznie robią cztery dziury w ziemi, po czym mocują w nich coś, co wygląda na wyciągnięte z kombajnu wałki rozrządu. Na nich, według spisanej na małej kartce instrukcji, instalują: „equipment module – kitchen&living module – bedroom&bathroom module – rainwater cistern – photovoltaic array”. Kapitan bierze gorący prysznic, ogląda mecz Jankesów, po czym kładzie się do łóżka. Wokół szumią wierzby.

Nie tylko żart

Ta uwspółcześniona wersja kultowego „Easy Rider” to oczywiście żart. Nie jest natomiast żartem oferta samowystarczalnych, nomadycznych domów dla szukających pięknych krajobrazów bogatych singli. Niedawno w Polsce dużo mówiło się o nawiązującym kształtem do billboardu Single Hauz – projekcie poznańskiego biura Front Architects. Tymczasem na Zachodzie spore zainteresowanie wzbudził montowany w ciągu jednego dnia ZeroHouse. Jego projekt powstał na desce kreślarskiej Scotta Spechta w renomowanym nowojorskim biurze Specht Harpman.
Kosztujący ok. 350 tys. dol. w pełni automatyczny ZeroHouse może stanąć, gdzie dusza zapragnie. Producenci przekonują, że równie dobrze sprawdza się na Hawajach, jak i na Alasce, bo poza doskonałym systemem klimatyzacyjnym oraz separacją poszczególnych stref domu, jego ściany, dach i podłogi mają niezwykle wydajną izolację termiczną. Tę opinię potwierdzają celebrities, którzy spędzają w nim swoje pierwsze wakacje.
Dom składa się z czterech modułów mieszkalnych montowanych na dwóch poziomach (kuchnia z łazienką i sypialnia z pokojem dziennym). Urządzenia zasilane są prądem z akumulatorów, te zaś połączone są z umieszczonymi na dachu potężnymi bateriami słonecznymi.
Na dachu zainstalowano też kolektor wody deszczowej. Spływa ona do cysterny mieszczącej 10 tys. litrów cieczy. Deszczówka po przefiltrowaniu dociera do kranów dzięki systemowi pomp. Postawienie takiego domu nie oznacza dewastacji otoczenia. Ścieki i odpady organiczne przetwarzane są w specjalnym zbiorniku na suchy, przyjazny środowisku kompost. Kompostownik trzeba opróżniać dwa razy w roku.

Stechnicyzowany świat

ZeroHouse łączy z motoryzacją nie tylko nowoczesny kształt i modułowa konstrukcja, ale i to, że można go, jak samochód, dowolnie wykończyć, używając do tego materiałów i kolorów trafiających nawet w najdziwniejszy gust klienta.
Ten budynek bez wątpienia wytyczy szlak dla kolejnych, sprzyjających środowisku projektów. Otwarte pozostaje pytanie, czy potrafi harmonizować z otoczeniem. – Startujący do lotu górnopłat, bo tak wygląda ten dom, zrobi nawet z najpiękniejszej łąki polowe lotnisko – komentuje jeden z internautów.

Prześlij dalej